Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 4.1990

Seite: 64
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0078
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
64

B. BAKUŁA

Inaczej Mel Ramos. Jego obraz — Manefs Olimpia — będący tyleż trawestacją
pierwotekstu, co i wypowiedzią na temat malarskiego hiperrrealizmu, skupia się na
refleksji podejmującej kwestie użytkowości medium pośredniczącego we współ-
czesnym obiegu sztuki — a więc fotografii. Olimpia Ramosa to dzisiejsza dziewczyna
z okładek kolorowych magazynów. Nagość, pełnia zmysłowej cielesności,kokieteria
spierają się z ironicznie wyakcentowaną dokładnością przekazu. Wyraźna foto-
graficzność obrazu, a nawet pewna deformatorska przesada w naśladowaniu repro-
dukcji rodem z „Playboya” zderza się z ironicznym komentarzem wobec idei wiernego
naśladownictwa. Kot Maneta jest u Ramosa niedużą małpą siedzącą naprzeciw
Olimpii, ale zwróconą w stronę widza. Złośliwość potrójna: obraca się przeciw mo-
delce — wystylizowanemu dziełu sztuki, przeciwko medium i odbiorcy. Ramos
należy do prześmiewców sztuki skuszonej łatwością fotograficznego przekazu.
Przejaskrawiona „gadatliwość” jego obrazu atakuje nie tylko kolorowy substytut
dzieła sztuki — reprodukcję — ale i chwyty właściwe reklamie. W dziele Ramosa
i wielu innych twórców przedstawiających w swoich obrazach inne obrazy, refleksja
nad swoistością funlccjonowania przekaźników wiąże się z obserwacją metod wy-
korzystywania tekstów artystycznych jako materiału służącego celom użytkowym.

W książce Samotność sztnki Marcin Czerwiński pisze, iż w malarstwie „Świa-
domość metaartystyczna pracuje — jak się zdaje — najczęściej na jałowym biegu,
po prostu zaznacza swoją obecność” 25. Konkluzja badacza wydaje mi się zbyt
mocna. Jej konsekwencją byłoby odebranie różnym formom myślenia o sztuce
w sztuce tego, co jest w nich najważniejsze: dystansu kiytycznego. Świadomość-
metaartystyczna, szczególnie ta ujawniana w dziele, wyraża się przez dialog postaw
i wartości. To nie tylko jałowy bieg myśli wędrującej meandrami, ale także i spór,
doznawanie osobliwości czasu. W obrębie metamalarstwa istnieje nieunikniony
przymus wartościowania i to już przeczyłoby stwierdzeniu M. Czerwióskiego.
Przymus wartościowania jako chociażby substytut świadomie zarzuconego dążenia
do oryginalności, gwarancja atrakcyjności programu czy tekstu skądinąd w swoim
podstawowym zarysie już odbiorcy znanego. Amerykański twórca Robert Mother-
well ujmuje tę kwestię w następujący sposób: „Każdy inteligentny malarz nosi całą
kulturę nowoczesnego malarstwa w swojej głowie. To jest reałny przedmiot, który
zawsze maluje, hołdując mu lub krytykując” 26.

Postawa wartościująca właściwa działaniom metaartystycznym nierzadko zna-
mionuje wysiłekrekonstruowanianieistniejącego języka sztuki. Spoglądając na kom-
pozycję Malcolma Morley’a — TheLast Painting ofVincentvan Gogh można wniosko-
wać, iż właśnie tęsknota za wspólnym językiem, zapomnianymi rytuałami sztuki
i ethosem artysty jest zasadniczą przesłanką wpisanej tu strategii. Morley przedstawia
dokładną kopię kolorowej reprodukcji ostatniego obrazu van Gogha — Pole psze-

25 M. Czerwiński, Samotność sztuki, Warszawa 1978, s. 89.

26 Cyt za: J Lippman, R Marshall, Art about Art, Introd. L. Steinberg, Whitney Mu-
■seum of American Art, New York 1978, s. 7, katalog wyctawy (tłum. B. B.).
loading ...