Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 6.1993

Seite: 76
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1993/0118
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
76

MARIUSZ BRYL

nasze własne. W nim człowiek nie przysłania siebie za pomocą zewnętrznych celów...
(ale) jest samodzielny, jest celem siebie samego; jest szczęśliwy, tzn. dobry. ... Ponieważ
w tym »momencie« niczego nie brakuje, nic nie przeszkadza, jestem szczęśliwy”30.
Z wszystkiego tego, co powiedziano wyżej wynika jasno, że dyskursywna inter-
pretacja dzieł sztuki jest dla ich właściwego doświadczenia całkowicie zbędna. Albo-
wiem pełne zrozumienie dzieła polega na przeżyciu owego „momentu życia”, na Kun-
stgenuss, które następuje bez udziału świadomej refleksji. Można zatem zapytać, po
co w ogóle interpretacja dzieł, taka, jaka zostanie przeprowadzona przez autora w dal-
szej części Der Spiegel der Kunst? Otóż — odpowiada Brótje — interpretacja sama
w sobie jest rzeczywiście niepotrzebna. Ale, z drugiej strony, jest ona pilnie konieczna,
by można było przeciwstawić się wciąż postępującej okupacji przez naukę naszego sto-
sunku do sztuki i tym samym zapobiec również niebezpieczeństwu mylnego obrazu
nas samych.
O ile interpretacja na drodze ściśle naukowej dowodzi niepotrzebności naukowej
interpretacji, o tyle przywraca sztuce jej prawdziwą funkcję spełniania naszej istotowej
dyspozycji. Dopiero intencja wykazania takiej niepotrzebności otwiera interpretacji me-
todyczne przesłanki dla zarysowania tego, co pytanie naukowe odkłada, co myślenie
unieważnia, na co świadomość jest ślepa. Pierwszą przesłankę tak zorientowanej in-
terpretacji powinno być przyznanie się do totalnej niewiedzy, ponieważ sposób, w jaki
dzieło transcenduje, jest absolutnie nieprzewidywalny i — jeżeli w ogóle możliwy do
ujęcia — to tylko na drodze mozolnej, wielomiesięcznej analizy, (i to tylko w pewnym
stopniu). Wynika z tego, że dzieje sztuki muszą być traktowane jako właściwie jeszcze
nie poznane. Ponieważ transcendowanie nie stanowiło dotąd systematycznego celu ba-
dawczego, nauka o sztuce znajduje się całkiem na początku. Jest wykluczone, by dzieje
sztuki pojmować jako estetyczny komentarz biegnący paralelnie do równoczesnej zew-
nętrznej historii ludzkości. W sztuce znajduje wyraz nie ta historia, dziejąca się w re-
alnym czasie i znająca wyłącznie wzajemne oddalanie się od siebie epok i ludzi. Poprzez
sztukę ludzkość pisze sobie „inną historię”, historię stale odnawianego upewniania się
co do tego, co nieuwarunkowane. Suma dzieł sztuki w ich czasowym następstwie oz-
nacza drogę, którą ludzkość przebyła w urzeczywistnianiu swej istotowej konstytucji,
owego nakierowania na absolut, wymykającego się wszelkiej determinacji ze strony
realnie upływającego czasu.
Współczesna, naukowa historia sztuki nie jest w stanie sprostać zadaniu systematy-
cznej analizy tak rozumianych dziejów sztuki. Brótje przeprowadza zdecydowaną kry-
tykę nie tylko ikonologii Panofsky’ego, ale również ikoniki Imdahla, dochodząc w kon-
kluzji do sformułowania czterech zasadniczych niedostatków dotychczasowej historii
sztuki. Są to: 1) Niewystarczające bądź zgoła żadne uwzględnienie medium jako
instancji ustanawiającej sens; 2) Niewystarczająca bądź zgoła żadna refleksja nad
ponadczasową zawartością dydaktyczną tematu, skierowaną do każdego widza;
3) Niewystarczająca analiza konstytucji i argumentacji postaci zjawiskowej dzieła (nie-
uwzględnianie totalności, „fenomenalności fenomenów”); 4) Niewystarczające bądź
zgoła żadne uwzględnienie instancyjnego włączenia widza jako osobowego podmiotu.
’V- Perpeet, Das Sein der Kunst und die kunstphilosophische Methode, Freiburg-München 1970,
s. 209, 207.
loading ...