Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 10.2000

Seite: 256
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0258
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
256

GEORGES DIDI-HUBERMAN

nie wielosci form poprzez jednosc jednej funkcji formalnej, jednej Idei ro-
zumu wyrazalnego w zrozumialym jpzyku, a nawet jpzyku wiedzy. Cho-
dzilo, wedïug slow uzytych przed nim przez Cassirera, o zakonczenie, to
znaczy o „ustanowienie i uprawomocnienie pojpcia przedstawienia” i zna-
lezienie w nim zasady poznania zmierzajgcej „do podporzgdkowania wie-
losci zjawisk jednosci zasady wystarczajgcego powodu”73. Taka byla za-
tem waga ogôlnego pojpcia symbolu. Fakt, ze byi rozpatrywany pod
kgtem prymatu relacji nad elementami i funkcji nad przedmiotem (lub
substancjg) wskazuje na wagp przemierzonej drogi, calej istoty postppo-
wania zainicjowanego przez Cassirera, a nastppnie przez Panofsky’ego.
Poniewaz wielu jest dzisiaj historykôw nie znajgcych jeszcze metodolo-
gicznego wymiaru takiego sposobu podchodzenia do obrazôw sztuki, nale-
zy ponownie polozyc nacisk na sïusznosc punktu wyjscia. Lecz Cassirer,
a potem Panofsky pomylili sip sgdzgc, ze wyszli dzipki tej zasadzie poza
tradycyjne dane metafizyki.

I mozna by pomylic sip takze dzisiaj, widzgc w tjnn wystarczajgcg za-
sadp strukturalizmu. Jezeli w strukturalistycznej hipotezie, zakladajgcej
przewagp relacji nad elementami, rozumiemy przez relacjç tylko ,jedno-
stkp syntezy” pomipdzy elementami, wowczas strukturalizm jest albo
niekompletny, albo idealistyczny. Jesli zas staramy sip przedstawic rela-
cjp nie pomijajgcg - ani nie wchianiajgcg w jakgs transcendentalng Idep
- istnienia symptomôw, czyli wtargnipc, sprzecznosci, lokalnych kata-
strof, wowczas zrozumiemy lepiej krytyczng wartosc Freudowskich kon-
ceptôw. Model „formacji nieswiadomosci” bowiem stawia nas wobec stru-
ktur otwartych, czegos na ksztaît sieci rybackich, ktôre chciaïyby poznac
nie tylko dobrze uformowang rybp (wyobrazone figury, przedstawienia),
ale i samo morze. Kiedy wyciggamy siée w naszg stronp (w stronp nasze-
go pragnienia wiedzy), musimy stwierdzic, ze morze wycofaio sip ze swej
strony. Wyplywa zewszgd, ucieka, i dostrzegamy je jeszcze tylko wokôl
oezek sied, gdzie bezksztaltne algi, zanim zaschng calkiem na brzegu,
bpdg niosiy jego znaezenie. Mozna zrozumiec czytajgc Freuda, ze psycho-
analityk czuje sip zobowigzany do uznania, ze kiedy wycigga siée, to, co
najbardziej istotne, znôw zostaio utracone. Sg oczywiscie ryby (figury,
szczegôly, fantazmaty, ktôre historyk sztuki takze lubi kolekejonowae),
jednakze morze, ktôre uczynilo je mozliwymi, zachowaio swôj sekret, obec-
ny tylko w wilgotnym blasku tych kilku alg uczepionych do brzegôw. Je-
sli mysl nieswiadomego ma jakis sens, to musi pogodzic sip ze struktura-
mi wykonanymi z dziur, wpzîôw, niemozliwych rozcigglosci, deformaeji
i rozdartych sieci.

73

Tamze, I, s. 18 i 49.
loading ...