Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 18.2007

Seite: 228
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2007/0230
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
228

EWA BOJAROWSKI

Rogalski, Artur Żmijewski, Paweł Althamer. Przykład Sasnala nie jest
odosobniony. Każdy z wyżej wymienionych twórców znalazł miejsce w nie-
mieckich galeriach i uznanie niemieckiej publiczności. Problem, z jakim
borykają się polscy artyści, to fakt, że ich prace wypływają z Polski. Jak
przyznaje Rafał Bujnowski, „lepiej by było, gdyby moje obrazy zostały
w Polsce, ale ceny poszły w górę i sprzedaże w Polsce zdarzają się spora-
dycznie"^. W latach 90. na Zachodzie pojawiły się pojedyncze postaci:
Mirosław Bałka, Katarzyna Kozyra, Paweł Althamer, które skupiły na
sobie uwagę niemieckich wystawców i kolekcjonerów. W ostatnich la-
tach wszystko nabrało błyskawicznego przyśpieszenia i pokolenie Wilhel-
ma Sasnala znalazło wielu pasjonatów u naszego zachodniego sąsiada.
Bliskość geograficzna, wspólna historia i częste polityczne kontakty
- to czynniki, które wpływają na specyficzną sytuację Polski i Niemiec.
Jako sąsiadujące ze sobą narody Polacy i Niemcy mają względem siebie
pewne oczekiwania i wyobrażenia. Specyficzne położenie w Europie
Środkowej przypisało obu krajom znaczące dla siebie nawzajem role.
Polska jest dla Niemiec „wrotami na Wschód", Niemcy natomiast łączyły
Polskę z Europą Zachodnią. Oczekiwanie od Niemiec szczególnego sto-
sunku do sztuki polskich artystów jest w pełni uzasadnione. Wyjaśniając
aktualny fenomen popularności polskiej sztuki na Zachodzie pamiętać
należy, że historia wymiany artystycznej sięga dalej niż 1989 i miała
wpływ na rozwój wydarzeń w latach 90. Otwarcie granic w 1989 r. miało
zdynamizować wymianę artystyczną i umożliwić polskim twórcom udział
w zachodnim rynku sztuki, z którym wiązano w Polsce wielkie nadzieje.
Wewnętrzny podział państwa niemieckiego spowodował, że recepcja
sztuki polskiej w Niemczech ma dwie historie^. Zainteresowanie polską
twórczością w NRD było obowiązkiem państwowym, tak jak zajmowanie
się sztuką Bułgarii, Węgier, czy samego ZSRR. W Niemczech Zachodnich
był to raczej obowiązek moralny, choć w okresie stalinowskim sztuka
krajów socjalistycznych nie była w Niemczech Zachodnich dobrze przyj-
mowana. Istniało przekonanie, iż sztuka modernistyczna nie może
w krajach totalitarnych się rozwijać, ponieważ dyktatura zwalczała jed-
ną z jej podstawowych idei, jaką jest indywidualizm. Taką postawę re-
prezentował między innymi co-kurator „Documenta 2" w 1959 r.s Werner
Haftmann, który uważał, iż artyści z tzw. bloku wschodniego nie są na
tyle wolni, by tworzyć. Z końcem lat 50. w Niemczech Zachodnich do
udziału w wystawach zaczęto zapraszać polskich twórców, m.in.: Maria-
na Bogusza, Raymunda Ziemskiego, Stefana Gierowskiego, Alfreda Le-
? Cyt. za: D. Jarecka, Moda Po/sAa, „Gazeta Wyborcza", 12 listopada 2004, s. 18.
s P. Olszówka, Kans/ ;'n derposPoPPddren Gese//scAa/it am Pe/sp/e/ Po/en, „Deutsche
Studien", nr 117/118, s. 77.
s W. Haftmann, Docamea/a 2 (katalog wystawy), Koln 1959, t. 1, s. 14.
loading ...