Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 33
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0037
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
HISTORIA SZTUKI JAKO MIEJSCE OPORU

33

zornej nowości (np. o psychoanalizie trudno powiedzieć, by była w latach
70. czymś nowym), z drugiej zaś - wskazuje na nowość jako kategorię
wartościującą, na swoistą modę na nowość jako siłę napędzającą niepo-
wstrzymane pojawianie się coraz to nowych teorii i ich błyskawiczną ka-
rierę. Nie pretendując ani do systematyczności, ani tym bardziej kom-
pletności poniższych uwag - zapuśćmy kilka sond w ów dyskursywny
gąszcz oplatających dziś historię sztuki (i humanistykę w ogóle) teorii.
Na początek psychoanaliza (nota óene: źródłowo raczej terapia niż teoria),
której pierwszeństwo należy się choćby z uwagi na chronologię: pojawiła
się na przełomie XIX i XX wieku, by przedrzeć się - uia surrealizm - do
świata sztuki, a następnie humanistyki i kultury masowej. Zsekularyzo-
wana koncepcja osobowości (hasłowo: psyche zamiast duszy) wraz z po-
znawczą ekspansją i praktyczną ingerencją w obszar tego, co w człowieku
najskrytsze, w połączeniu z rewolucyjną bezwzględnością w demaskacji
owej ochronnej, „cienkiej warstwy" ludzkiej kultury - spowodowały total-
ne rozbicie dotychczasowej, ufundowanej na chrześcijaństwie, antropolo-
gii człowieka (i kultury).
Filozoficznym uzasadnieniem prawomocności takiego rozbicia zajął
się dekonstrukcjonizm: wynalazek nowszy o przeszło pół wieku od psy-
choanalizy (jednak współczesny jej licznym nowym odmianom), który
swoje antymetalizyczne ostrze skierował przeciw „logocentrycznej" myśli
Zachodu (hasłowo: przeciw prymatowi znaczonego nad znaczącym), dążąc
nie tyle do odwrócenia, ile procesualnego przezwyciężenia wszelkich opo-
zycji w procesie dekonstrukcji - czyli konstrukcji (resp. destrukcji), będą-
cej nieustanną destrukcją (resp. konstrukcją). Niestabilność ontologiczna,
prowizorium epistemologiczne, odraczalność sensu, konieczność (poznaw-
cza, moralna i historyczna) porzucenia tradycyjnych kategorii (jak np.
uniwersalne wartości, prawda obiektywna, piękno estetyczne) określają-
cych dotąd przestrzeń autorozumienia i samorealizacji człowieka - de-
konstrukcja odcisnęła swoje piętno na całej współczesnej humanistyce,
przyśpieszając proces utraty pewności co do przedmiotu, metod i celów
poznawania rzeczywistości. Dookreślanie tych ostatnich jest domeną
trzeciej z „nowych" teorii (tutaj cudzysłów jest więcej niż uzasadniony) -
odradzającego się w coraz to nowych kształtach neo- czy postmarksizmu,
który - niezależnie od wszelkich niuansów i subtelności - zawsze niesie
ze sobą materialistyczny determinizm, historyczny relatywizm i ideologię
postępu. Przy tym, jako tzw. marksizm kulturowy, pełni funkcję pomostu
między obszarem dyskursu „nowych" teorii i obszarem polityki z toczą-
cymi się na nim wojnami kulturowymi.
To trzeci z zaznaczonych w naszym schemacie czynników oddziałują-
cych na historię sztuki (i inne dyscypliny, rzecz jasna). Cel marksizmu
kulturowego - budowa „nowego wspaniałego świata", opartego na świec-
loading ...