Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 84
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0088
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
84

ANDRZEJ TUROWSKI

i emocjonalnie przeżywaną lokalnością prowincjonalnej codzienności, gdy
utopie przybierały ponadregionalny wymiar aż nadto rozumnego uni-
wersum.
Wokół pionowej osi z międzynarodowymi portami na swych krań-
cach, północnym Gdańskiem i południowym Triestem oraz centralnie
położonym Wiedniem, rozciągała się cała sieć miast i miasteczek, które
w trakcie historii często zmieniały swoje nazwy, zachowując jednak wie-
lokulturowy charakter. Obok metropolii takich jak Praga, Budapeszt,
życie wielkomiejskie koncentrowało się w Warszawie, Lubljanie, Zagrze-
biu, Krakowie, Belgradzie, Lwowie, Łodzi, Bratysławie, Brnie, sięgając
na zachodzie po Poznań, na południu Bukareszt, Sarajewo i Sofię, a na
wschodzie i ku północy po Kijów, Witebsk, Wilno oraz Rygę. Między nimi,
szczególnie na wschodnich obrzeżach, poczynając od Litwy aż po linie
dolnego Dunaju, rozrzuconych było wiele mniejszych miast, których na-
zwy wymieniane w różnych językach, jak kulturalne stereotypy, brzmią
w uszach mieszkańców Środkowej Europy: Pińsk (Pińsk), Drohobycz
(Drogobyć), Koszyce (Kassa, Kosiće), Cluj (Kolozsvàr), Nowy Sad (Ujvi-
dék), Timiszara (Temesvàr, Timięoara), Braszow (Brasso, Bra§ov), Czer-
niowice (Cernovcy) - listę taką można by ciągnąć w nieskończoność. To,
co charakteryzowało większość z tych miast, to ich wielojęzyczność, reli-
gijne zróżnicowanie, narodowe i kulturalne przemieszanie, a zarazem
przechowywana odrębność wschodnich i zachodnich tradycji. W miastach
wśród miejscowej i napływowej ludności aż z zachodnich Niemiec, nieba-
gatelne znaczenie miała żydowska kultura języka jidysz i chasydzka mi-
styka. Nie chcę powiedzieć, że były to idylle dobrosąsiedzkiej współpracy.
Raczej odwrotnie, napięcia określały konieczne, czy wręcz niemożliwe
współistnienie fortyfikujących się enklaw wśród nigdy niezakończonych
procesów asymilacji.
Kiedy El Lissitzky (Lazar Lisicki) w 1921 roku w drodze ze wschod-
niego Witebska do zachodniego Berlina zatrzymał się w Warszawie,
w trakcie dyskusji prowadzonych w środowisku żydowskich artystów
Jung Jidysz i polskich twórców przyszłego Bloku, między innymi Berle-
wiego i Szczuki, na fascynujący problem nowoczesnego suprematyzmu
nakładało się cały czas pytanie o sposoby porzucenia lokalnej tradycji
narodowej i religijnej w uniwersalnej sztuce awangardy. Na Zachodzie
zagadnienie to wydawało się rozwiązane raz na zawsze radykalnym
cięciem włoskich futurystów, gdy w Środkowej Europie jątrzyło się
w transgresyjnych procesach integracji i europeizacji sztuki współczesnej.
Problem ten byłby abstrakcyjny, gdyby nie kontekst miejski, który loka-
lizował go wyraźnie wśród modernistycznych aspiracji mieszczańskiej
społeczności. Nadawał też specyficzny wymiar artystycznej wizji, w której
miasto jako źródło konfliktu, jawiło się zarazem jako nieskończona kon-
loading ...