Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 136
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0140
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
136

PIOTR JUSZKIEWICZ

na moment do Oskara Hansena, który o swoich niezmiernie ciekawych
realizacjach wystawienniczych z lat 50. tak mówił w jednym z wywiadów:
Oskar Hansen: PRL gospodarczo stała słabo, produkowała na ogół produkty nie-
doskonałe. A potrzebne były pieniądze, dewizy. Do prac wystawienniczych anga-
żowano architektów, którzy nie mieścili się w kategoriach socrealizmu, a było ich
niewielu, bo właściwie środowisko polskie było bardzo słabe ideowo (...) W Izbie
Handlu Zagranicznego zaangażowano Jerzego Sołtana, a ponieważ znaliśmy się
z Paryża, on zatrudnił mnie. Miałem wielkie szczęście. Tym kilkunastu osobom,
które nie przeszły na socrealizm dano szansę realizowania właśnie tego, co chcą,
bo to miało iść na Zachód, czyłi miało uratować polskie towary, pokazywane
w pawilonach wystawienniczych na światowych wystawach.
Joanna Mytkowska: Chodziło o jakąś reglamentowaną formę nowoczesności?
Oskar Hansen: O jakąś propozycję, żeby coś zrobić, bo nie mogli wystąpić tam
z „socem". W związku z tym dostaliśmy wspaniałą szansę, na to były pieniądze,
a my nie byliśmy prześladowani za niesocrealistyczne pomysły i mogliśmy reali-
zować nasze projekty^.
Chodzi o to, że polska formacja nowoczesna przynajmniej w części
wyraziła zgodę na ową rekuperację, a jej przedstawiciele pod względem
finansowym czy swobody podróżowania, często bardzo różnili się od zwy-
kłych obywateli.
Po czwarte, ciągle mówimy o względnej łatwości kontroli nad arty-
stycznym światem, owa kwestia materialnego dostatku, większego za-
kresu swobód, osiągnięcia niedostępnych dla innych miejsc i standardów
zintensyfikowała się jeszcze bardziej kiedy, zapoczątkowana już pod ko-
niec łat 50., tendencja przesuwania akcentu przez komunistyczną władzę
na kulturę masową jako narzędzie panowania, wzmacniała się wraz ze
wzrostem dostępu Polaków do telewizji czy kolorowej, masowej prasy. Ze
strony władz partyjnych stawiano sprawę jasno, pozornie dyskutując nad
kwestią tzw. wyboru kulturalnego. Znów Sokorski deklarował, że co
prawda partia nie zamierza kontrolować tego, co robią artyści, ale jedno-
cześnie nie zamierza zrzec się prawa do szczególnego wspierania tych
artystycznych inicjatyw, które uzna za politycznie słuszne i społecznie
wartościowe. Innymi słowy, dawał do zrozumienia, że - sprawne dzieła
kultury masowej, niosące w atrakcyjnym opakowaniu ideologiczną treść,
będą intensywnie produkowane i rozpowszechniane (np. popularne kry-
minały wydawano w nakładzie 100 000 egzemplarzy). Oczywiście pocią-
gało to za sobą gratyfikacje finansowe dla twórców, stwarzając istotną
pokusę dla artystów.

4 O. Hansen, op. cit., s. 18-19.
loading ...