Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 169
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0173
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ W KOLE ROZUMIENIA

169

to przy tym powiązane z wydobywającym oś pola usytuowaniem lewej
ręki anioła i jego skrzydła.) Jeśli w spojrzeniu widza, biegnącym w głąb
ponad dzieciątkiem ku Marii, zostaje zanegowana płaszczyzna obrazu, to
z kolei wraz ze wskazaniem ręki coniłmMMm przestrzeni zostaje unieważ-
nione. Przejście od postaci na dole do dłoni anioła jest jednak całkowicie
naturalne, nie ukazuje się nigdzie jako „przeskok". Unaocznia się przez to
dokonujące się jakby bez żadnego trudu poddanie prawa empirycznego
świata zupełnie innego rodzaju instancji. Dokonuje się coś, co nie może
mieć miejsca w świecie przestrzenno-przedmiotowym, a pokrewne jest
wydarzeniu określanemu „cudem". Jeśli postać zjawiskowa tego obrazu
ma realizującą się w oglądzie widza niewyczerpywalną, stale się odna-
wiającą ważność znaczeniową i aktualność, to bierze się ona właśnie
z możności unaoczniania tego „cudu", który dzieje się zawsze na nowo
i w każdej teraźniejszości.
W kontekście powyższych dociekań możliwa jest także reinterpreta-
cja obrazu Serodine'a. Jeżeli - przywołując tu jeszcze uwagi wstępne
- uniesiona ku górze ręka Chrystusa miałaby być po prostu znakiem ko-
notującym boskość, to powstaje pytanie, dlaczego wskazywanie przezeń
w przestrzeń i w głąb miałoby być denotacją cesarskości? Osobliwe zbli-
żenie dłoni Chrystusa ku granicy pola nie musi być jednak traktowane
jako redundantne w stosunku do znaczenia, jakie wiąże się ze wskazy-
waniem ku górze. Perspektywa rozumienia zmienia się bowiem zasadni-
czo, jeśli uznamy, że płaszczyzna tyleż w oglądzie przenika przedstawie-
nie, co jest czymś od niego innym i do niego nie przynależy. Z tego
względu, że przed-stawienie immanentnie odnosi się do płaszczyzny,
w niej się zawiera, lecz nie może zostać z nią utożsamione, jest ona dla
niego horyzontem. Dlatego też wobec postaci na obrazie i patrzącego na
płótno widza może stanowić synonim nieprzekraczalnego - absolutnego
i jako taka być przedmiotem wskazywania przez postać Chrystusa.
Wskazanie na synonimiczność granicy wobec absolutu jest przeciw-
stawione wskazywaniu w głąb pomieszczenia, które, ukazane w sposób
wycinkowy, implikuje swą kontynuację poza granicą obrazu. Gest lewej
dłoni Chrystusa kieruje ku temu, co unieważnia absolutność płaszczyzny
i granicy, sprowadza je do roli służebnej wobec świata przedstawionego,
przymusza do pełnienia funkcji umownej i konwencjonalnej. Jest odnie-
sieniem do rzeczywistości, która w ten sposób mieni się najwyższą in-
stancją. Tylko w takiej relacji wskazywanie w przestrzeń może denoto-
wać to, co cesarskie.
W przywołanych wyżej dziełach malarstwa płaszczyzna obrazu jest
przywoływana dla oglądu za sprawą odnoszenia się do niej postaci repre-
zentujących w zakresie ikonografii porządek niebiański, czyli ten, który
loading ...