Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 192
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0196
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
192

ANNA MARKOWSKA

współczesnej ucieczki z ciała, czyłi ucieczki w obrazy, jest - jak pisze
niemiecki historyk sztuki - chęć odnalezienia zaświatów, które nie zo-
stały dosięgnięte jeszcze przez immanencję.
Niejednoznaczność i mobilność sensów wyłaniających się z grząskiego
światła dzieła Gonzałesa-Torresa unieważnia złą tradycję (to właśnie
chciała robić Bal, ostatnio - polemizując z rasistowską zawartością oby-
czajów święta Zdarte P/cGh wprowadzając świeckie obrzędy, które — po-
przez specyficzne operowanie światłem i cieniem - zaspokajają potrzeby
duchowe bez religijnego fundamentu. Tu autorytetem i podmiotem jest
każdy uczestnik rytuału, wywyższony w statusie m.in. dzięki sugestii
absencji autora. Duchowa narracja zasadza się na partycypacji, specy-
ficznym miejscu oraz dyspersji materialnego dzieła. Korelatem światła
jest cień i absencja, nie - jak w przypadku interpretacji Bal - ciało, meta-
fory jego części oraz jego restytucja w dziele. Co dziwne, nie traci na tym
aktywizm, choć niejasne jest to, co wyłoni się z uczestnictwa: to z powodu
heteropijnego, a nie utopijnego charakteru przestrzeni artysty - jak za-
uważyła Nancy Spector. Może dlatego, że światło nie jest widziane po-
przez filozofię, nie ma więc świata paralelnego, do którego języka można
się odwołać - więc język trzeba konstruować, heterogenicznie, jak combi-
ne. Dystans do filozofii obwieściła zresztą później sama Bal, pisząc dow-
cipnie, że filozofia nie może być mistrzowskim dyskursem, gdyż przenika
ją His Master's Voice. Uważała także za stosowne abdykować z pozycji
„my", z trzeciej osoby czy nawet z „ja", eksperymentując z „para-nara-
cjami" i z drugą osobą, mapując przestrzeń intersubiektywną^.
Podsumowując niniejsze rozważania, zwrócę uwagę na pytanie o rolę
historyka sztuki - czy ma być kimś dostarczającym wzorcowej egzegezy
autorytetu (jak chciała początkowo Bał, przypatrując się Vermeerowi),
czy raczej kimś, kto jedynie wątpi i wskazując wyczerpanie dotychczaso-
wych modeli, pokazuje ich inne, zmieniające się funkcjonowanie w róż-
nych kontekstach - nie udzielę oczywiście jednoznacznej odpowiedzi.
Granicy między nimi nie widzę jako bardzo ostrej, gdyż Bał ńe /aeto
ośmielała do różnych nieusankcjonowanych odczytań, a w Trauetting
Concepts in /Ac Humanities przyznaje, że nowoczesna humanistyka nie
ma podręcznej skrzynki na narzędzia, z której można by wyciągać od-
powiednie instrumenty, gdyż to właśnie metody są częścią eksploracji.
Ponadto, w analizie kulturowej pole badawcze nie tylko nie jest ograni-
czane, ale jest nieustannie kwestionowane. Sama wszakże nie jest entu-
zjastką „czystej" historii sztuki, oskarżając tę monodyscyplinę o intencjo-
nalizm oraz związany z nim dyskurs autorstwa i autorytetu, przez co

24 M. Bal, TYaue/Zmg Cowcep/s m /Ae .HMTTMmZ/Zes...., od s. 213.
ss Ibidem, s. 294, 290 i 282.
loading ...