Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 202
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0206
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
202

JAROSŁAW JARZEWICZ

seem w rozwoju holenderskiego malarstwa rodzajowego. Dzieła sztuki
mają nam wiele do powiedzenia, trzeba je tylko o różne rzeczy dobrze py-
tać, zachowując świadomość, że historia sztuki nie jest w stanie wyjaśnić
ich do końca, gdyż, jak pisał Jakub Burckhardt: „Sztuka jest zdrajczynią,
w której tkwi wzniosła i niezależna osobliwość, mocą której zawiera ona
ze wszystkim na tej ziemi jedynie czasowe przymierza i tylko do odwoła-
nia. A te związki są bardzo swobodne, gdyż pozwala się ona inspirować
przez zadania religijne lub inne, jednak to, co istotne, wyłania z własnej
tajemniczej podstawy życiowej"^.
Bardzo ważne miejsce w argumentacji Beltinga zajmują zjawiska za-
chodzące w sztuce współczesnej (np. rozdz. II, 2, s. 123 nn.). Opisuje np.
performance Hervé Fischera w Cenre Pompidou: artysta przecina sznu-
rek oznaczający linearne następstwo stylów w sztuce i ogłasza „koniec
dziejów sztuki". W ten sposób podważa (jakoby) kliszę, schemat myślo-
wy stojący u podstaw awangardy. Opisywane zdarzenie miało miejsce
w 1979 roku - w tym mniej więcej czasie rodziło się pokolenie, którego
przedstawiciele mają już doktoraty z historii sztuki. A więc to już „passé"
i „démodé". Ale mówiąc poważnie - odrzucenie „awangardowego" schema-
tu należy traktować raczej jako uwolnienie od „końskich okularów" wy-
kluczających całe obszary sztuki jako nieistotne. To chyba dobrze, że
w Paryżu zdano sobie w końcu sprawę (czy aby rzeczywiście?) z tego, że
dzieje sztuki nie ograniczają się do następstwa „paryskich" czy teraz
„nowojorskich" mód. Tak samo jak historia europejskich ubiorów w XX
wieku, to nie tylko kreacje paryskich „dyktatorów", ale też waciaki, pa-
siaki, mundury, drelichy, dżinsy i dresy. Skądinąd jest symptomatyczne,
że Belting, który stwierdza zanik takiego „awangardowego paradygmatu"
swoje przykłady dobiera jednak jedynie spośród dzieł „prestiżowych",
„awangardowych" artystów. Czy więc aby na pewno i rzeczywiście awan-
garda się skończyła? A może już nie ma np. interesujących dzieł? Otóż
nie! Na stronie 159 stwierdza autor: „Dzieła pozostają prawie nietknięte
przez koniec historii sztuki, o którym tutaj jest mowa"i5. Gdyż mianowi-
cie „Dzieła są szczególnego rodzaju nośnikami historii: reprezentują hi-
storyczny światopogląd, w jakim myślał artysta, który (artysta) wyrażał
u J. Burckhardt, WeJtgesc/ńc/hńcAe Betrac/hangen, (w:) tegoż, WerAe. UrińscAe Ge-
soTMtaMsgohe, T. 10, Basel-München 2000, s. 461: „Vollends aber ist die Kunst eine Ver-
räterin (...) indem ihr eine hohe und unabhängige Eigentümlichkeit innewohnt, vermöge
deren sie eigentlich mit Allem auf Erden nur temporäre Bündnisse schließt und auf
Kündigung. Und diese Bündnisse sind sehr frei; denn sie läßt sich von der religiösen oder
anderen Aufgabe nur anregen, bringt aber das Wesentliche aus geheimnisvollem eigenem
Lebensgrunde hervor".
is H. Belting, Das Bade, s. 159: „Die Werke bleiben vom Ende der Kunstgeschichte,
von der hier die Rede ist, fast unberührt".
loading ...