Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 207
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0211
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
NIEWCZESNE REFLEKSJE PO „KOŃCU HISTORII SZTUKI"

207

Sztuka istniałaby zatem dopiero od Giotta? Przed nim sztuka nie była tworzona
przez osoby? Przez kogo więc? Najchętniej skonstatowano by, że sztuka istnieje
dopiero od czasu, gdy istnieje nauka o sztuce^.
Tak właśnie zdaje się sądzić autor Æo7tca historii sztuki, pisząc o po-
wstającej w XIX wieku historii sztuki: „(...) wszystko, co stało się przed-
miotem tej historii sztuki, musiało być najpierw uznane za dzieło sztuki,
bez brania pod uwagę, czy przy jego powstaniu w ogóle myślano o sztuce",
(bo chyba wg niego powinno się brać pod uwagę?). Ulega on przy tym
swoistemu złudzeniu „ramy" — własnej wizji dziejów podzielonych na epo-
ki „przed sztuką", „epokę sztuki" (mniej więcej od renesansu do czasów
współczesnych) i właśnie się zaczynającą epokę „po sztuce".
W szkicowanym przez Bełtinga rozwoju sztuki pojęcie „ramy „ zaj-
muje bardzo ważną pozycję. Według niego historia sztuki była dla sztuki
współczesnej właśnie czymś w rodzaju ramy, przez którą była ona okreś-
lana, w jakiś sposób uzasadniana, ale też ograniczana^^. Od około 1960
mamy wg niego do czynienia z „rozramowaniem" w sztuce
współczesnej, która wychodzi z zakreślonego jej przez historię sztuki ob-
szaru. Abstrahując od trafności, czy powszechnej ważności tej diagnozy,

26 R. Liess, GoetAe cor dem Slrctss6M7*ger APmster. ZMm WissenscAot/Is&tM der .Kirnst,
Leipzig 1985, s. 180-181: „Die wichtigste Quelle der Kunstgeschichte hat aber noch immer
die als Gestalt anschaubare Kunst zu sein. Genau besehen, zeugt dann das Schweigen der
mittelalterlichen Sekundarquellen — das übrigens nicht selten, wie in Strassburg rühmend
unterbrochen wird — gerade von einem selbstverständlichen Vertrauen des Mittelalters in
die Wirklichkeit und Mitteilungskraft der Kunst-Werke selbst. Erst ein kritisches, von
Zweifeln an der eigenen Produktivität durchsetztes modernes Zeitalter wollte hier «mehr«
erwarten, ein Mehr an Kommentar und Interpretation, eine Hilfestellung also, nachdem
es selber dazu gelangt war, die Kunst mit Kommentaren und Interpretationen zu über-
schütten, ja sie ihnen unterzuordnen. Eine gleiche oder doch wenigstens vergleichbare
Wissenschaftlichkeit scheint vom Mittelalter verlangt zu werden, wenn man die Be-
deutung des schaffenden Künstlerindividuums nicht in den Werken, sondern in kommen-
tierenden und reflektierenden Quellen objektiviert sehen möchte. Da die Quellen dies
nicht leisten, gehen manche Forscher in einem irrigen Extrem so weit zu behaupten, daß
Mittelalter dem Künstler und seinen Fähigkeiten gegenüber indifferent eingestellt ge-
wesen sei und an seinen Werkschöpfungen gar kein Kunstbewußtsein entwickelt habe. Es
müsse daher, was nicht minder problematisch ist, die universale Gattungseinheit Kunst
an einer bestimmten Stelle zwischen Mittelalter und Neuzeit zertrennt werden. Kunst
gäbe es erst seit Giotto? Vor ihm wäre Kunst nicht von Personen gemacht worden? Von
wem dann? Am liebsten würde man konstatieren, Kunst gibt es erst, seitdem Kunst-
wissenschaft existiert".
2i H. Belting, Dos Æmie, s. 23: „Allein der Rahmen stiftete den inneren Zusammen-
hang des Bildes. Alles, was in ihm Platz fand, war als Kunst privilegiert im Gegensatz zu
allem, was darin fehlte, ganz ähnlich wie im Museum, wo nur solche Kunst gesammelt
und ausgestellt wurde, die bereits in die Kunstgeschichte eingegangen war. Das Zeitalter
der Kunstgeschichte fällt mit dem Zeitalter des Museums zusammen".
loading ...