Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 210
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0214
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
210

JAROSŁAW JARZEWICZ

dzić się trzeba, że „aksjomat wyjaśniającej wszystko historii"''"'* z koniecz-
nymi, regularnymi cyklami zmian formalnych słusznie poddany być musi
rewizji. W końcu chemia nie przestała istnieć, choć zakwestionowano
stojący długo u jej podstaw aksjomat o niemożliwości przemiany jednego
pierwiastka w inny.
W stosunku do postulowanej przez Beltinga „scienza nuova", mającej
być panaceum na niedostatki „tradycyjnej historii sztuki" nasuwają się
pewne uwagi. Stosunek jej do historii sztuki widziałbym odwrotnie niż jej
wynalazca. Przez jeszcze długi czas to właśnie historia sztuki będzie
stroną dającą a nie biorącą. Po prostu właśnie w łonie historii sztuki wy-
pracowany został język (czy raczej języki) i narzędzia pozwalające anali-
zować obrazy. Aby badać nowe zjawiska obrazowe, „Bildgeschichte" musi
czerpać z metodycznego instrumentarium historii sztuki (oczywiście mo-
dyfikując je stosownie do przedmiotu), bo inne po prostu jeszcze nie ist-
nieje. Obrazy stanowiące przedmiot badań historii sztuki mogą być ba-
dane także w ramach tej postulowanej, szerzej zakrojonej nauki. Jednak
oprócz obrazów historia sztuki zajmuje się też innymi przedmiotami
o określonych, specyficznych właściwościach (nazywanych estetycznymi
lub artystycznymi). W „Bildgeschichte", w którą miałaby być wintegro-
wana „tradycyjna" historia sztuki, niesprecyzowane pozostaje miejsce
architektury, która w tej ostatniej, jak wiadomo, zajmuje istotne miejsce,
a którą trudno jednoznacznie podciągnąć pod kategorię obrazu. Podobnie
jak przedmiotem historii literatury nie są jakiekolwiek sekwencje liter -
„teksty", historia sztuki zajmuje się specyficznymi kategoriami przedmio-
tów i obrazów. Trudno nie dostrzegać różnicy np. pomiędzy wierszem
Herberta i instrukcją obsługi otwieracza do konserw, choć oba są „teks-
tami", tak samo jest istotna różnica między hiszpańskim bodegon przed-
stawiającym ogórki a etykietą na słoiku korniszonów. Jeśli rezygnuje się
z rozróżnienia i hierarchizacji w obrębie królestw „obrazów" i „tekstów"
traci się z oczu coś niesłychanie ważnego. Historia sztuki może istnieć
bez „Bildgeschichte", natomiast ta druga bez pierwszej - nie. Z obserwa-
cji procesów zachodzących w nauce i szeroko pojętej kulturze Horst Bre-
dekamp wyciągnął dla historii sztuki wnioski o wiele bardziej optymi-
styczne - według niego historia sztuki ma nie tylko przed sobą
przyszłość, ale wręcz ma pewne posłannictwo w stosunku do innych nauk
zajmujących się obrazami:
(...) Dyscypliny takie jak matematyka, nauki o języku, psychiatria, neurobiolo-
gia, aby wymienić przykłady dziedzin w coraz większym stopniu nastawionych
na analizę obrazów — skojarzeniowych, chaotycznych lub powstałych w sposób
kontrolowany — pozostałyby ślepe, jeśliby ignorowały zgromadzony przez historię

ss H. Belting, Das s. 143.
loading ...