Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 212
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0216
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
212

JAROSŁAW JARZEWICZ

nie wydaje mi się dobra, nauka sama jest bardzo ważnym celem: wiedza
to coś znacznie lepszego niż władza. „Dla uczonego liczy się tylko prawda,
nie władza. O władzę troszczy się polityk"39.
Czy więc czytanie tej książki to stracony czas? Zgodzić się trzeba
z opinią Wernera Hoffmanna^, że sporo w tym z zabiegu marketingowe-
go. Przypomina się cassus Fukuyamy z jego niedorzeczną tezą o końcu
historii, która na całym świece uzyskała rozgłos o wiele większy niż na to
zasługiwała. Jest to też prowokacja intelektualna. Jak udana, świadczyć
może obfitość głosów polemicznych. Nawet piszący te słowa, skądinąd da-
leki od rozważań metanaukowych, poczuł się zmuszony do sformułowania
swego stanowiska. Już to może być miarą zawartej w niej siły. Jednak jej
znaczenie nie sprowadza się do roli „kija w mrowisku". Zwraca ona uwa-
gę na dokonujące się na naszych oczach głębokie przemiany w kulturze
i konieczność krytycznej refleksji w łonie historii sztuki. Zwraca uwagę
na niedostrzegane lub wcześniej w niedostatecznym stopniu uwzględnia-
ne aspekty stawiane przez sztukę współczesną - np. problem granic po-
znania i jego historyczności, relatywizacji pojęć doświadczalnych etc. etc.
Cała dyskusja wokół domniemanego końca historii sztuki obok kry-
tyczno-naukowego ma też aspekt ideologiczny. O ile Belting prowadzi
swój wywód pozostając na gruncie nauki, to wśród innych „zwiastunów
końca" pojawiają się głosy przypominające swoją namiętnością raczej
manifesty przedstawicieli poszczególnych awangard lub anatemy rzucane
przez starotestamentowych proroków na bałwochwalców. Może to też jest
istotny problem? Może nie tyle chodzi o krytykę założeń nauki, ale o „kry-
tykę ideologii", którą jakoby miała być historia sztuki? Jeśli tak, to proszę
bardzo, ale jeśli o mnie chodzi, to preferuję ideologię opartą na szacunku
do racjonalności i obiektywizmu niż mętny ideologiczny bełkot, którego
próbki cytowała we wnikliwym artykule Elżbieta Gieysztor-MiłobędzkaW
Przytacza ona m.in. utyskiwania przedstawicieli tzw. „New Art History"
nad „izolacją historii sztuki od innych nauk humanistycznych i psycho-
analizy, nad tym, że w przytłaczającej większości znajduje ona huma-
nistyczne samospełnienie w gromadzeniu danych, przygotowywaniu
wystaw, pisaniu monografii i katalogów". Sądzę, że nic nie stoi na prze-
szkodzie, aby korzystać z osiągnięć innych nauk humanistycznych i psy-
choanalizy, natomiast (na całe szczęście) nie ma (jeszcze?) takiego obo-
wiązku. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy dominującym „dyskursem"
w badaniach architektury stałaby się psychoanaliza. Po drugie, cóż jest
39 K.R. Popper, AfP scAematn po/gciowego. (V oóronie naą^i i rac/ORoJ7rości, przeł.
B. Chwedeńczuk, Warszawa 1997, s. 217.
4" Cytowana przez M. Bryla, Plans PePing - proroA, s. 22.
E. Gieysztor-Miłobędzka, Przeciążone trwanie ?7Mnw ^ońcowości i Aryzysoiogü (od
PePinga do APcAePt), (w:) Jnż sig nrapod Aoniec..., s. 63-76 szczególnie s. 70.
loading ...