Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 246
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0250
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
246

WOJCIECH BAŁUS

duje rytmiczną kontynuację w zapadnięciu się w siebie postaci rzeźbia-
rza, zaś przeplecenie fałdów w dolnej połowie zewnętrznej krawędzi od-
powiada skrzyżowanym nogom i założonym rękom człowieka. W ten spo-
sób dopowiada ona i współtworzy charakter całego obrazu. Podobne
funkcje spełniają i inne elementy malowidła, o czym pisałem powyżej.
A zatem nie da się rozdzielić „formy" dzieła od jego „znaczenia", jakby
tego chciał Marek Zgórniak. Sens artystycznego wytworu konstytuuje się
w całkowitym zestrojeniu układu kompozycyjnego i kolorystycznego
z ikonografią. Historyk sztuki może obie te warstwy analizować osobno,
musi jednak wówczas zastosować szczególne środki. Jego spojrzenie raz
odczytywać będzie temat dzieła i wnikać w świat przedstawiony, drugi
natomiast raz, abstrahując od realizmu patrzenia, chwytać będzie jedyne
wzajemne relacje form, linii i barw. Pierwszy ze sposobów patrzenia Max
Imdahl nazwał „widzeniem rozpoznającym" (has ahehererhennenhe Se-
hen), drugi natomiast „widzeniem widzącym" (has sehenhe Aehenpk Jed-
nak w materii dzieła oba korelaty spojrzeń będą w gruncie rzeczy tym
samym: zespołem barwnych pigmentów położonych w określonym po-
rządku na płótnie i układających się w ludzkie postaci, szczeble drabiny,
odchylone kotary czy gipsowe odlewy rzeźb.
Zewnętrzne fakty mają dla interpretacji dzieła sztuki istotne znacze-
nie. Pozwalają zidentyfikować interesujący nas obraz, uściślić jego dato-
wanie, rozpoznać przedstawioną na nim scenę. Nie zgadzam się jednak
z cytowanym powyżej twierdzeniem Marka Zgórniaka, że „lekceważenie
źródeł i zaniedbanie ich krytyki wytrąca" badaczowi „z ręki podstawowe
narzędzia, nie sprzyja prawdziwemu poznaniu obrazu". Analiza źródeł
nie jest w żadnym wypadku podstawowym sposobem poznania dzieła
sztuki i nigdy nie zastąpi dogłębnej analizy dzieła samego. Szczególnie
zwodnicze są te źródła pisane, które mają na poły literacki charakter.
A tak jest w przypadku dzienników. Gdy postmoderniści zadali pytanie,
z czym obcuje historyk, badając źródła, odpowiedzieli, że nie z nagimi
faktami, lecz z opowiadaniem o nichA Notując zapiski, Mehoffer selek-
cjonował swe myśli i artystyczne pomysły. Jedynie drobna część jego du-
chowej aktywności znalazła odzwierciedlenie w Dzienniha. Natomiast
same myśli i idee bywają natrętne. Mogą się trzymać człowieka łatami,
mogą wciąż na nowo domagać się coraz to nowej artykulacji, bez całkowi-
tej pewności, która będzie najlepsza. Dlatego nie ma żadnej sprzeczności
w stwierdzeniu Brótjego, że wcześniejszy czasowo artystyczny zapis pew-
nej idei wyraził ją lepiej niż późniejszy, zaś upływ kilku miesięcy wca-
le nie musi oznaczać odejścia od uprzednio podjętych zamysłów. Opis
-9 M. Imdahl, Gioiżo Arenat/res^en. t^onograp/ńe - t^onofogie - München 1980,
s. 23-27.
9° J. Topolski, Wprowadzenie <7o Aisiord, Poznań 2001, s. 33-55.
loading ...