Instytut Historii Sztuki <Posen>   [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 21.2010

Seite: 217
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: i
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2010/0219
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
ZMAGANIA WIDZA ZE SZTUKĄ WSPÓŁCZESNĄ

217

„W czym icam przeszkadza" (rozmoiuca patrzy się aa icas aieiuia-
aiej. To prawda: w czym mi przeszkadza Sztuka Współczesna, muszę
tylko patrzeć gdzie indziej! Przygnębiające jest to, że im więcej patrzy się
gdzie indziej, tym częściej ona się pojawia. Mijam ją w BHM^o, gdzie Phi-
lippe Ramette organizuje „samobójstwo przedmiotów", w moim małym,
prowincjonalnym muzeum, które odczułoby ujmę na honorze, jeśli nie
zaprezentowałoby swoich malarzy orientalistów za zasłoną prysznicową,
towarzysząc dzieciakom na wycieczce szkolnej z okazji przerwy świą-
tecznej (nie będę Wam opowiadała baletu Les Pedts Riens [Ma?e nic],
przedszkolaki były zszokowane, a dorośli nie wiedzieli, gdzie się po-
dziać). Niebawem nie będzie już można zobaczyć zamku bez puszek kon-
serw „dialogujących" z tapiseriami z Aubusson; nawet na pasterce (Boże
Narodzenie 2001, w kościele św. Eustachego w Paryżu) tronuje „retabu-
lum" Keitha Haringa z Matką Boską przemienioną w falliczną ośmiorni-
cę. No tak, SW zaczyna być natrętna. Przyznaję, że następująca kwestia
zawsze mnie wprawiała w zdumienie: czy trzeba czekać, aż jakiś kata-
klizm nas rozgniecie zanim przystąpimy do działania? To pytanie dużo
nam mówi o indywidualizmie, wzrastającej utracie poczucia solidarności:
nic nam nie przeszkadza, dopóki dotyczy to innych! Każdy za siebie,
a Sztuka Współczesna za wszystkich (albo raczej przeciw wszystkim).
„Mnie to nie razi" ćamag*a mypoukedziana z na/ara/nym aiyrazea?
tznarzy, niema/ myższości). Wariant: „Jakie znaczenie ma Sztuka Współ-
czesna? Czy irzeóa codziennie na nomo od^iyoiać Amerykę?" Mówiąc ina-
czej: jest Giotto, Mozart i Claudel... i to całkowicie wystarczy, możemy
zaakceptować wszystko, mamy rezerwy. Na szczęście starożytny malarz
Apelles zechciał na nowo odkryć Amerykę malarstwa, inaczej malarstwo
nigdy nie odkleiłoby się od ścian jaskini... Odnajdujemy tutaj powszech-
ną skłonność do indywidualizmu, który rozwija uczone zobojętnienie:
meloman, specjalista od wieku XVII lub miłośnik rybek akwariowych
mówią sobie, że skoro ich zainteresowania mogą się rozwijać, reszta mo-
że sczeznąć.
Inny wariant: „Źli artyści nie przeszkadzają dobrym. Cokolwiek się
stanie, zawsze będą artyści, ci «prawdziwi», nie żyjący w inwersji i trans-
gresji, zawsze byli geniusze, by podnieść poziom itd., itd., itd." Można by
rzec: „Słonie będą zawsze, ponieważ zawsze były". Zatem należy się oba-
wiać, że geniusze są zagrożonym gatunkiem: nie tylko niektóre epoki za-
bijały Mozarta w kolebce, ale całe cywilizacje żyły bez malarstwa, by nie
wspominać talibów, którzy żądali, by obywać się bez muzyki... Czy trze-

Bazar de l'Hótel de Ville, znany paryski sklep handlowy przy ul. Rivoli [przyp.
tłum.].
loading ...