Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 22.2011

Seite: 293
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2011/0295
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
MIĘDZYNARODOWA WYSTAWA ARCHITEKTURY INTENCJONALNEJ TERRA-1

293

„agory", jako miejsca spotkań, rodzenia się nowych idei, ścierania się po-
staw, gdzie nie istniałby podział na „profesjonalistów" i „publiczność",
„uprzywilejowanych" i „nieuprzywilejowanych".
Jak odczytać można to już na przykładzie dwóch wyżej przybliżo-
nych koncepcji, u źródeł całego ruchu megastruktur leżało niezadowole-
nie samych architektów z porażki nowoczesnej architektury jako otoczki
współczesnego życia. Przy paradoksalnej w tej sytuacji niechęci do wy-
rzeczenia się jej paradygmatu ani roli społecznej, jaką przydała ona
architektowi. Megastruktury miały być wyjściem poza tę antynomię,
jednakże - bez jej rozwiązywania, którego podjąć się miał dopiero post-
modernizm. Dwie wyżej opisane prace są doskonałymi przykładami
ilustrującymi, dlaczego tak licznie w architekturze lat 60. i 70. pojawiały
się przykłady megastruktur. Nadzieje z nimi związane, które dopro-
wadziły do powstania tego nieprzezwyciężałnego paradoksu, trafnie
oddawało zdanie, które zawarli w komentarzu do swej własnej mega-
strukturalnej pracy Andre Biro i Jean-Jacques Fernier. Zdaniem tych
architektów bowiem oferowany przez nie model życia oparty na swobod-
nym, niezakłóconym „zdarzaniu się" rzeczy, myśli i zjawisk, może być
właśnie tym, „czego oczekują nowoczesne narody w końcu tego wieku".
Obnażeniu słabości tego sposobu myślenia poświęcona była pre-
zentacja Rema Koolhaasa i Elii Zenghelisa. Przedstawili oni na wroc-
ławskiej ekspozycji dwie ze swoich najbardziej chyba znanych prac, obie
pochodzące z 1972 roku, (a więc jeszcze sprzed założenia Office for Me-
tropolitan Architecture): „The City of the Captive Globe"4i i „Exodus,
albo dobrowolni więźniowie architektury"^.
Felicity D. Scott zauważyła, że ten drugi projekt wiele zawdzięczał
wizualnym strategiom włoskiej grupy „supersensualistów"^. Jednocześ-
nie jednak to oparcie się na inspiracjach płynących z ich twórczości miało
także wobec niej wymiar krytyczny. Jak po latach mówił holenderski ar-
chitekt, w latach sześćdziesiątych powszechna była wiara, „że architek-
tura może uczestniczyć w wyzwoleniu ludzkości"^, tego rodzaju przeko-
nania przypisywał on także właśnie grupom takim jak Superstudio czy
Archizoom. Podczas gdy tak naprawdę, „moc architektury jest bardziej

Była ona swego rodzaju zapowiedzią problematyki, jaką zajął się on w swej pocho-
dzącej z 1978 roku książce De/irioas Neie Yo?A.' A Pe/roacAue Afaai/esto /w -ManAa/tna.
42 Opracowany w zespole, w którego skład wchodziły też Madelon Vriesendorp i Zoe
Zenghelis.
43 Szczególnie CoaA7i.aoas MoaM/neTA i DieMaastoTTia ZJeaNynri Miastami. Zob.
F.D. Scott, /Auo/M7Aury Prisoners ofArcAPec^are, „October" 2003, vol. 106, s. 84.
44 Cyt. za: H.U. Obrist, Pem Abo/Anas. CaZAuaATrg ar&an empAaess http://www.art
node.se/artorbit/issue4/i_koolhaas/ńkoolhaas.htmł (dostęp 7 II 2011).
loading ...