Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 22.2011

Seite: 360
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
http://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2011/0362
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
360

MICHEL HENRY

z niego. Także to pochodzenie nie powinno być źle interpretowane: nie
znaczy to wcale przeniesienia pierwotnego Niewidzialnego w Zewnętrz-
ność, gdzie pozwalałoby się zobaczyć, ale przeciwnie, utrzymanie go
w jego własnym miejscu, w nieuprzedmiotawiającej i nieprzedstawiającej
podmiotowości, która prowadzi jedynie do bardziej żywych, bardziej in-
tensywnych doświadczeń. Skąd to nadzwyczajne i paradoksalne usiło-
wanie, by wyrwać malarstwo ze swej siedziby światła, ze szczęśliwego
świata pozoru, jeśli świat więzi już w sobie tajemnice, które odsłonić
nam wydaje się w mocy tylko sztuka ezoteryczna?
Wydaje się, że podobna niepewność manifestuje się w tekstach Kan-
dinskiego. To przeciwko naturze została pomyślana muzyka i rozpozna-
na w tym, co jest dla niej właściwe. Muzyka ma właśnie służyć za model
i wskazywać drogę malarstwu, jej specyfika jest generalnie taka jak całej
sztuki i przypisuje jej się jako unikatową treść, realną i abstrakcyjną
treść życia. Jeśli by się zastanowić po raz ostatni nad środkami malar-
stwa, dostrzeże się, że to właśnie przez wyłączenie ze wszechświata,
z przedmiotowego kontekstu na przykład pejzażu, barwy i kompozycje
uzyskują swą urzekającą moc. Ta moc to właśnie ich podmiotowość. Jest
to w gruncie rzeczy to, co ciągle obserwowaliśmy podczas analizy wiel-
kiego malarstwa klasycznego, którego kompozycje nigdy się nie dostoso-
wują do porządku naturalnego, podporządkowując się współbrzmieniom
immanentnej dźwięczności ich elementów.
Zrozumiałe jest zatem dlaczego Kandinsky mógł napisać w Spo/'rze-
?ńacA znsfecz, że „cele (więc także i środki) natury i sztuki różnią się
w swej istocie, organicznie i nawet przez prawa świata" i pointować tro-
chę dalej: „Tak więc dla mnie dziedzina sztuki zawsze oddzielała się od
domeny natury, aż do dnia kiedy doszedłem do ich odczuwania jako
dwóch kompletnie niezależnych dziedzin". Rozróżnienie i w końcu prze-
ciwstawienie natury i sztuki opiera się na ich prawach - na sytuacji
w pewnym sensie osobistej także ze względu na Kandinskiego. Podczas
gdy twórca abstrakcji ma świadomość bycia w posiadaniu zasad kierują-
cych aktywnością pikturalną - zasad, które są po prostu zasadami abs-
trakcji, do których jasnego zobrazowania doszedł w latach 1910 - reguły,
którym podporządkowuje się natura, pozostają dla niego tajemnicą.
Przywołując ciągle w Spo/rzemucA Łos^ecz swoje wizyty w ważnym dla
malarstwa miejscu, którym jest Stara Pinakoteka w Monachium, pisze:
Stwierdziłem, że ani jeden z wielkich mistrzów nie osiągnął piękna i perfekcyj-
nego zrozumienia wzorów natury: natura, ona sama pozostawała nietknięta.
Wydawało mi się czasami, że zaśmiewała się nawet z ich wysiłków. Tymczasem
dużo częściej robiła na mnie wrażenie boskiej w „abstrakcyjnym" sensie tego
loading ...