Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 5.1991

Page: 138
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1991/0176
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
138

M. BAXANDALL

spośród nich jako mające właściwości lecznicze, stanowi fakt z dziedziny
ziołolecznictwa, a nie malarstwa. Po trzecie z punktu widzenia
realiów opowieści, rośliny te służą zilustrowaniu żyzności przed-
stawionej doliny: Jan (Mat. 3;1) przybył właśnie z pustyni, a Chrystus
(Mat 4;1) natychmiast po chrzcie tam właśnie się udaje. Dla mnie
wszakże decydującym w tym przypadku powodem jest niełatwy
do wyrażenia problem organizacji malarskiej obrazu, którego zresztą
nie podnosiłbym w normalnych warunkach: bo tak jest kruchy,
estetyzujący i tak rozległy. Spróbuję zatem podjąć jeszcze jedną,
alternatywną próbę analizy.
Piero traktował coi?n7i,eł!,snraziow,e bardzo poważnie - termin ten
obejmował między innymi systematyczną perpektywę. Jego zastosowa-
nie miało doprowadzić do nadania większej wagi przestrzeni obrazu;
widzieliśmy, jak malarz posługiwał się nim również przy rozwiązywaniu
problemów narracyjnej klarowności i kompozycji. Jak to jednak często
bywa, pojawił się przy tej okazji inny problem drugorzędny, zdający
się wynikać z malowidła. Piero uświadamiał go sobie, jakkolwiek ktoś
inny mógł go wcale nie zauważyć. Posługując się terminologią współ-
czesną, rzec by można, że płaszczyzna obrazu traciła ciężar, lub inaczej,
że zaburzeniu ulegała równowaga między jego powierzchnią a prze-
strzenią. Sam Piero z pewnością tak by tego nie wyraził; przypuszczalnie
w ogóle nie teoretyzowałby na ten temat. Po prostu spodobać mu się
mogły jakieś wcześniejsze dzieła, na których widoczne są tego rodzaju
związki; lub też mogło to w jakiś sposób wynikać z rozważań rzemieś-
lnika nad możliwością uzyskania osobliwego rodzaju oświetlenia, róż-
niącego się od rozwiązań malarskich powszechnie spotykanych w koś-
ciołach epoki renesansu. Mówiąc o związku równowagi między płasz-
czyzną obrazu i przestrzenią, zajmuję stanowisko outsidera, zachowując
jednocześnie dystans i nastawienie ostensywne; postaram się nie ulec
pokusie umieszczenia go pod wygodnym płaszczykiem coTn/rnensirra-
zione, lub proporcji, chociaż malarska osobowość Piera ma charakter
dostatecznie spójny.
Proponuję, abyśmy przyjrzeli się bliżej różnym środkom, jakie Piero
wykorzystywał przy rozwiązywaniu tego problemu w Chrzcie Chrys-
tusa. Wygląda to tak, jakby malarz próbował zrównoważyć energię
swego wyobrażenia przestrzennej głębi na planie niższym od poziomu
przedstawiania. Na przykład Gołębica na drugim planie prawie nie
odróżnia się od chmur widniejących na odległym niebie; powierzchnia
malowidła ma układ czy też kompożycję różną od tej, jaką odczytujemy
na obrazie traktowanym jako przedstawienie przedmiotów w prze-
strzeni trójwymiarowej. Mamy więc swobodę poruszania się między
dwoma wskazanymi obszarami, a płynące z tego doświadczenie, choć
loading ...