Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 6.1993

Page: 94
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1993/0140
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
94

MICHAEL BRÖTJE

nia człowieka w przyrodę, które po raz pierwszy wywołuje w widzeniu w zarodkowej
formie rozziew między pragnieniem i zagrodzeniem dostępu. Stojącemu w punkcie,
zatrzymanemu w dążeniu do wnętrza, a przeto odbieranemu negarywnie umocowaniu
spojrzenia na drzwiach przeciwstawiony jest wychodzący od skały, równoległy do pła-
szczyzny obrazu podział czy też „otwarcie” rozwoju krajobrazu w prawo: u góry for-
malna ciągłość pasma trawy wiedzie do następnej skały, u dołu biegnący od drzwi,
porosły trawą segment pierwszego planu zaznacza rosnące oddalenie przestrzenne od
tych dwóch skał.
Równolegle do zaznaczonej w segmencie pierwszego planu ścieżki, na wysokości
drzwi po nich następująca, a więc przejmująca ich wartość orientacyjną wypukłość skały
wskazuje w prawo na dwa kolejne wgłębienia, tym razem stojące otworem, chociaż
nieprzeniknione. Usiłując ustanowić między tymi wgłębieniami a odpowiadającymi im
kształtami dzielącymi barierę rumowiska, towarzyszącą zrazu ścieżce, przeskakujące
przestrzeń, „stojące” przyporządkowanie, spojrzenie widza popada w nasilającą się
sprzeczność z leżącym między nimi, narastającym w prawo pasmem wody i piasku.
Problematyczność zaspokojenia potrzeby rozporządzania, właściwej widzeniu związa-
nemu z Ja, wywołana na początku tylko w związku ze świadectwem pewnego zacho-
wania się człowieka w świecie, przeradza się teraz w konflikt wobec samej postaci
w jakiej świat się zjawia: niemożliwa jest mediacja między ustalonymi w czasie mo-
żliwościami uporządkowania krajobrazu pod względem oddalenia w przestrzeni i jego
obiektywnym, równoległym do powierzchni obrazu i rozciągniętym w czasie rozwija-
niem się w prawo.
Konflikt ten kulminuje w następnym „otwarciu widoku” między końcem rumowiska
a wciągarką. Z jednej strony widz może przez to otwarcie określić piętrzące się pio-
nowo, odpowiadające mu szerokością pasmo skały jako ustalone w czasie, wyodręb-
nione swoje vis-à-vis, jako stojące po drugiej stronie otwarcia w podobnie wyprosto-
wanej postawie, na swoim miejscu utwierdzone wobec czasu Ja — przy czym
spojrzenie pomija zupełnie instancję płaszczyzny obrazu. Z drugiej strony to pasmo
skały jest kulminacyjną wartością równoległego do płaszczyzny obrazu rozwoju kulisy
skalnej od strony lewej ku prawej, która w stopniowym wznoszeniu się i upodabnia-
jącym do płaszczyzny geometryzowaniu swoich form przywołuje teraz górny i prawy
brzeg obrazu jako odpowiadające jej formalnie, „przeciwległe” wartości ramowe,
a przeto płaszczyznę obrazu jako ostatecznie obowiązującą, wszechogarniającą instan-
cję porządkową. Ta zjawiskowa dwuznaczność pasma skały zmusza w ten sposób widza
do uznania, że jakkolwiek przyroda sama, od wewnątrz, poniekąd emfatycznie rozwija
się i wznosi w postaci kulisy skalnej, to wobec nigdy „nieosiągalnej”, transcendującej
świat i absolutnie obowiązującej wielkości płaszczyzny obrazu jako odniesienia, nawet
„zbliżając się” do niej z maksymalną znaczeniową intensywnością, zawsze przedstawia
tylko uwarunkowane czasowo, niedoskonałe zagęszczenie substancji, i że on, widz,
w swoim własnym, zewnętrznym i — w egzystencjalnym „porównaniu” z monumen-
talnym pasmem skały — nawet emfatycznie wzmożonym utwierdzeniu Teraz wobec
przyrody, znajduje się z tą wielkością odniesienia w nieuniknionej sprzeczności, tzn.
w stosunku wzajemnego wykluczania. Subiektywnie usprawiedliwione „zastąpienie” tej
wielkości, jaką jest ogarniające świat otwarcie płaszczyzny obrazu, przez wewnątrz-
światowe, uzasadnione przedmiotowo otwarcie widoku między końcem rumowiska
loading ...