Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 39
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0041
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
WIZERUNKI SCYTÓW W IKONOGRAFII NADCZARNOMORSKIEJ

39

stypizowanym, aczkolwiek prawdopodobnym wyglądzie, o czym była mo-
wa już uprzednio. Podejmując ten problem ponownie, należy z kolei zwró-
cić uwagę na interpretację treści omawianych przedstawień.
Punktem wyjścia jest bezporne założenie, że tematyka rodzajowa nie
ma racji bytu w dekoracjach przedmiotów o wymowie sakralnej. Takimi
były zarówno złote i srebrne naczynia ozdobione „scenami z życia scytyj-
skiego”, jak królewski pektorał, czy paradne uzbrojenie, a nawet blaszki
przygotowane specjalnie dla wystroju odzieży funeralnej. Scytowie nale-
żeli do społeczeństw archaicznych, dla których właściwe było pojęcie cza-
su powtarzalnego i równoległego, nie zaś rozciągłego i nieodwracalnego.
W związku z tym wydarzenia jednostkowe nie zasługiwały na upoglądo-
wienie, chyba że dotyczyły działań boga lub herosa, czyli miały miejsce w
czasie inicjalnym - in illo tempore. W konsekwencji więc istotne i rzeczy-
wiste było to, co uświęcone i periodycznie powtarzające się. Takie zaś by-
ły mity76. Najlepszą tego ilustrację stanowią owe „sceny rodzajowe” na
naczyniach z Kul-oba (il. 8), spod Woroneża (il. 9) i z Gajmanowej Mogiły
(il. 18). Wraz ze zwieńczeniem grzebienia z kurhanu Sołocha (il. 19) dają
się one dobrze wytłumaczyć legendą o rywalizacji trzech synów Targi-
taosa-Heraklesa77. Nazbyt długi - i dla naszych tu rozważań niepotrzeb-
ny - byłby wykład odnoszący się do potwierdzenia takiej interpretacji,
warto jednak wskazać choćby na tzw. sceny leczenia na naczyniu z Kul-
oba (il. 10), gdyż swą intymnością niejako uwiarygodniają zadawniony
pogląd o bytowym charakterze całego fryzu. Jedna z nich przedstawia
wojownika, któremu towarzysz wkłada palec do jamy ustnej, druga zaś
prezentuje podobną pomoc koleżeńską przy opatrywaniu nogi. Otóż we-
dług zhellenizowanej wersji Herodota (IV. 10) Herakles polecił swym
trzem synom wypróbowanie pozostawionego im łuku, po uprzednim na-
ciągnięciu nań cięciwy. Obu starszych spotkało niepowodzenie, skądinąd
zaś wiadomo, że przy nieumiejętnym balansowaniu lukiem w trakcie tej
operacji może on z całą siłą uderzyć końcem w szczękę lub w goleń nie-
zdarnego manipulanta78. Taka wykładnia nadaje wskazanym przedsta-
wieniem zupełnie inny sens, przenosząc je ze sfery lirycznej rodzajowości
do rzeczywistości mitycznej. Tym niemniej grecki wykonawca musiał po-
służyć się jakimiś znanymi sobie wzorami, by nie uchybić konkretnemu
zapotrzebowaniu, wszelako bez odpowiedzi pozostaje pytanie, kto mu wy-
łożył treść odnośnej legendy, zarazem wprowadzając w świat obcych pojęć
i stymulując do ich sensownego zobrazowania.
7,1 Zob. M. Eliade, Traktat o historii religii, Warszawa 1966, s. 7 nn i 381 nn.; Raje-
wskij, Oczerki..., s. 10-12; tenże, Ob intierprietacyi pamiatnikow skifskogo iskusstwa,
„Narody Azii i Afryki” 1979, nr 1.
77 Rajewskij, Oczerki..., s. 19 nn.
78Rajewskij, op. cit., s. 34-35.
loading ...