Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 224
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0226
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
224

RENÉ HUYGHE

zdarza się nam niekiedy zatrzymać w galerii portretów, gdy zaskoczeni
odkrywamy nagle, przy całkiem odmiennym kostiumie czy stroju, te sa-
me rysy przodka, utajone przez kilka generacji i zdumiewająco odrodzone
w nowym wcieleniu.
Van Eyck, Vermeer! W ich wypadku można dostrzec wyraźniej, niż
u jakiegokolwiek innego malarza holenderskiego w XVII w., że ta sama
pułapka zastawiona jest na rzeczywistość i w ten sam sposób świat rze-
czywisty schwytany zostaje pod szkło, które ponownie się nad nim zamy-
ka. Ta sama pułapka: złudzenie sześciennego pudła, w które rzeczywi-
stość pośpiesza przyciągana zwodniczą przynętą przestrzeni i światła;
w ten sam sposób regularny sześcian pomieszczenia zostaje przedstawio-
ny od przodu, podczas gdy lewa ściana ukazuje się często w ostrym sko-
sie; często również perspektywa, podobnie jak posadzka, ucieka geome-
trycznie w głąb, gdzie przestrzeń zamknięta jest śmiało planem równo-
ległym do płaszczyzny obrazu; niekiedy, jak w Arnolfinich Van Eycka,
uderzająco identyczne jak u Vermeera okno wprowadza, zawsze przez le-
wą ścianę, światło przydające wyrazistości wyglądom; podobieństwo obej-
muje nawet świecznik, miedziany pająk zawieszony w centrum, który
przechwytuje te same refleksy w Arnolfinich i w Pracowni Vermeera, na-
leżącej niegdyś do kolekcji Czerninów. W tej regularnej bryle, ujętej
w geometryczną siatkę perspektywy, ale zmiękczonej łagodnym i przy-
ćmionym światłem przedostającym się przez szybę, rozplanowane są
z uważną precyzją postacie, zanurzone w tej samej atmosferze skoncentro-
wanej ciszy, intensywnie zajęte sobą, zahipnotyzowane w swych pozycjach,
jednocześnie przejmujące obecnością i unieruchomione na wieczność. Zale-
dwie narodzone, malarstwo północne wydaje fenomen Van Eycka, a już
w tym ostatnim zarysowuje się fenomen Vermeera. Rzadko zdarza się wi-
dzieć równie bezpośrednią transpozycję na odległość dwu wieków.
Dwa wieki minęły: inspiracja mieszczańskiej codzienności rozwinęła
się, wypierając inspirację religijną; do obsesji materii rzeczywistości dołą-
cza się jeszcze obsesja materii malarskiej z jej własnymi zasobami, nieza-
leżnymi od zdolności imitatorskich; przede wszystkim zaś powstaje od-
mienna poezja, powstaje jak nowa melodia, jak nowa melodia z drgań
tego samego instrumentu, ale podobnie jak Ziemia niesiona obrotowym
ruchem wokół Słońca poprzez nieskończoność czasu, nie może nigdy po-
wrócić w to samo miejsce, lecz przybiera tylko co jakiś czas tę samą pozy-
cję astronomiczną, tak i w odniesieniu do określonej koncepcji sztuki ma-
larz siedemnastowieczny może znaleźć się w tym samym „punkcie” co
jego kolega z XV wieku. W zodiaku sztuki Vermeer przeszedł przez ten
sam znak, co jego odległy poprzednik.
Jednakże od czasów Van Eycka malarstwo północne odsunęło się dość
daleko od tej niezwykłej pozycji, którą miał mu przywrócić dopiero Ver-
loading ...