Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 228
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0230
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
228

RENÉ HUYGHE

Żadna miejscowość nie mogła sprzyjać temu wydelikaceniu bardziej
niż Delft, miasto „pełne dystynkcji”, miasto zimnej i niebieskawej, do-
stojnie emaliowanej ceramiki, dywanów miękkich, grubych i ściszających
kroki, miasto wytwarzające artykuły zbytku, ale także przyrządy mate-
matyczne i fizyczne, miasto bogatych kupców przechodzących do klasy
patrycjuszy. Bawił w nim Metsu; przebywał tutaj Pieter de Hooch; Ver-
meer spędził tu całe swe zbyt krótkie życie.
Tradycja północna, zwrócona sobie samej, przekazała Vermeerowi
swój nadzwyczajny realizm; jego pokolenie i ramy jego egzystencji nadały
temu realizmowi charakter arystokratyczny. Dyskutuje się i długo jesz-
cze będzie się dyskutowało, aby rozstrzygnąć problem, czy artysta jest
wyrazem swojej rasy i swojego czasu, miejscem zbiegu wpływów społecz-
nych, ekonomicznych czy historycznych, które określają go i prowadzą je-
go uległą rękę, czy też jest raczej osobowością autonomiczną, której wiel-
kość jest na miarę jej niezależności. Spory te pozostają daremne, gdyż
artysta jest i jednym i drugim. Oczywiście rozporządza, może rozporzą-
dzać tylko materiałem dostarczonym przez poprzedników, epokę i okoli-
czności; nie istnieje inna materia dająca się kształtować, artysta liczy się
jednak tylko dzięki tej nieoczekiwanej części, jaką z niej wydobywa, dzię-
ki sposobowi, w jaki ją ujmuje i używa jej, aby służyła jego własnej eks-
presji. Również i Vermeer jest zarazem jednym z doskonalszych znaków
swego czasu i kraju oraz światem tajemniczym, hermetycznym, podpo-
rządkowanym własnemu , ja”. Również i jego poezja pławi się w epoce,
wysysa z niej wszystkie soki, które przetwarza, ale po to, aby wynieść je
na samotny wierzchołek, gdzie izoluje się od tłumnego lasu i stara się
nad nim zapanować.
W dziełach wielkich artystów wszystko ma podwójne oblicze: jest hi-
storią z jednej strony, poezją z drugiej. Twórczość Vermeera znajduje się
na najwyższym szczycie realistycznej tradycji Północy, ale jest również
poezją świata rzeczywistego i jego obsesji, poezją zwierciadła. Już Fla-
mandowie XV wieku uczynili ze zwierciadła emblemat swojej sztuki.
Można je było dostrzec na obrazach w rodzaju Madonny van Nieuvenhove
Memlinga, ale szczególnie w dziełach skrajnie świeckich, gdzie zachwytu
nad światem rzeczywistym nie łagodziły już względy religijne; w środku,
w samym centrum Arnolfinich Van Eycka, jak tarcza, punkt ucieczki
i zbiegu spojrzeń, ostateczny kraniec obrazu; i gdzie indziej jeszcze, na
pierwszym planie Świętego Eligiusza Petrusa Christusa lub Bankierów
Matsysa, których tematyka pozwalała na oszałamiający pokaz wszy-
stkich przedmiotów o najściślej określonym charakterze, ich jakości wi-
zualnych i dotykowych, ich matowości i przezroczystości; zwierciadło
zwracało się zawsze w stronę oglądającego, aby pomnożyć to odbicie rzeczy-
wistości, którym był już obraz, odbiciem nowym, przekazywanym z kolei
loading ...