Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 238
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0240
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
238

RENÉ HUYGHE

kazywać jego źródło w postaci ogniska lub świeczki. Claude Lorrain
ośmieli się nawet przedstawić bijące prosto w oczy słońce. Forma, nie-
gdyś obsługiwana i upiększana przez światło, przegrywa w starciu z jego
nowymi wymaganiami i zaborczością.
Rembrandt staje się w przededniu pojawienia się Vermeera ucieleś-
nieniem podwójnego przewrotu, będącego triumfem życia i jego sił nad
statyką spoistych i określonych form, które królowały w malarstwie od
XIV wieku. Doprowadza mianowicie jednocześnie do erupcji masy malar-
skiej - spienionej, poszarpanej, jakby topniejącej — i do erupcji światła,
które boryka się z mrokami, rozrywa je swą jasnością albo przeszywa
promieniami. Gwałtowność techniczna zapoczątkowana przez Wenecjan
i gwałtowność luministyczna stworzona przez caravaggionizm zbiegają
się w tej sztuce. Niezmącona zgoda człowieka i rzeczy, spokój natury
utrwalony w formach, ulegają zakłóceniu: bojowość, która ożywia odtąd
sztukę, staje się dzięki geniuszowi Rembrandta permanentnym drama-
tem wyrażonym przez jego dzieło.
Vermeer jest o prawie trzydzieści lat młodszy od Rembrandta. Jest
ponadto przeciwieństwem jego natury: od patosu starego weterana woli
kontemplatywny spokój; od wstrząsającego dramatu - skupienie i marze-
nie. Obaj - i dzięki temu górują nad sztuką holenderską - dążą do ducho-
wej wzniosłości, ale jeden wdziera się tam drogą zgiełku i walki, drugi
wznosi się poprzez powolne stopniowanie ciszy. Z jednej strony żar, blask
złota, ognie diamentu; z drugiej senna jasność perły; z jednej strony
uzbrojony anioł wzbijający się w powietrze szerokimi uderzeniami szum-
nych skrzydeł; z drugiej - wznoszenie się pogodne i skupione.
Vermeer jednakże, podobnie jak światło caravaggiowskie znał za po-
średnictwem szkoły utrechckiej, tak i w światło Rembrandta wtajemni-
czony został przez Carela Fabritiusa, którego trzy obrazy trzymał aż do
śmierci na ścianach swego domu: stamtąd właśnie brał oświetlenie, które
pada z lewego okna i które, przyćmione i stłumione, wydobywa z półmro-
ku świetlistą bryłę.
Ale i tutaj, odkąd tylko dojrzałość pozwoliła mu dyktować jego własne
prawa czynnikom, które go ukształtowały, Vermeer ustanawia równowa-
gę i syntezę między nowatorskimi tendencjami swego czasu oraz wypie-
raną i burzoną przez nie tradycją. Zamiast uwydatnienia światła poprzez
malowanie go w ten sposób, aby zatapiało i rozbijało formę, stwarza Ver-
meer między tymi przeciwnikami pewne porozumienie i harmonię.
Światło akcentuje formę modelując ściśle jej wypukłość, określając jej po-
łożenie w przestrzeni, w której wyodrębnia się i umiejscawia wskutek od-
cinania się miejsc jasnych od cieni i uwydatniania cieni na tle jasnym,
wreszcie wykrawając w ten sposób jej kontur. Lecz i forma, wzajemnie,
akcentuje światło, które go odtwarza: staje się gładką i pewną podporą,
loading ...