Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 243
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0245
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
POETYKA VERMEERA

243

III. ROZUM
Przywołaliśmy już zwierciadła, ich zaświaty dające się przeniknąć tyl-
ko przeczuciem, ich gładką i zimną powierzchnię, na której zatrzymuje
się dłoń, nie napotykając ciepła życia, pozornie dającego się tam przy-
chwycić. Podobnie z obrazami Vermeera! Cóż jednak poza tą zbieżnością
ukrywa w sobie ich dziwne życie, tak na pozór podobne do naszego, ale
zamknięte w ciszy? Jakie nieznane nam prawa rządzą nimi? Czy obraz
ma owe zaświaty, których brak zwierciadłu? To życie, te prawa w nim za-
warte są życiem i prawami osobowości artysty; one to rządzą w owych
niemych i zastygłych obszarach. Podobny jest bowiem tylko wygląd;
w istocie zaś przebrała się weń, aby się nam objawić, najbardziej osobi-
sta i niewyrażalna natura artysty. Obraz, który określamy jako tak obie-
ktywny, chowa w sobie i jednocześnie odsłania najbardziej subiektywną
treść. Trzeba tylko odszyfrować kryjące się pod widzialnymi wyglądami
niewidzialne obecności.
Przede wszystkim - obecność rozumu. To on, wszędzie się ujawniając,
zarządza tą fikcyjną siedzibą fikcyjnych bytów. To on pragnął i to on stwo-
rzył owo magiczne pudełko, z którego, podobnie jak z domów dla lalek w ho-
lenderskich muzeach, można wyjąć jedną ścianę. Wystarczy zechcieć go uj-
rzeć, aby jego obecność wszędzie się zaznaczyła, jak ukryty pod rysunkiem
schemat geometryczny: jest tutaj, jawny lecz niewidoczny, niczym pająk, do-
strzegalny w geometrycznym zarysie porzuconej przez siebie pajęczyny. Ro-
zum wszystko wyliczył, wszystko ukształtował. W mediolańskim pałacu
Sforzów jest sklepienie, na którym Leonardo da Vinci wymalował zmiesza-
ną gęstwinę listowia; na pierwszy rzut oka bawi ta plątanina liści i gałęzi,
której chaos artysta potrafił odtworzyć; nagle jednak widz podejrzewa,
wkrótce zaś odkrywa, w pewnych oznakach, powtórzeniach, symetriach, ist-
nienie matematycznej siatki, która daje klucz do tego labiryntu i pod pozor-
nym przypadkiem odsłania ścisłe równanie. Zza zasłony zieleni wyłania się
naraz ścisłość umysłu, rusztowanie rozumu.
Otóż w podobny sposób każdy obraz Vermeera przyznaje się do ścisło-
ści i kalkulacji. Można dostrzec, że owa intensywna i niemal nadnatural-
na obecność, z którą nie wytrzymuje porównania żadne inne malarstwo,
a którą zagarniały w siebie na naszych oczach te maleńkie wycinki rze-
czywistości, brała się nie tyle z ich wierności wobec modelu - tę odnaj-
dziemy w takim samym stopniu u innych Holendrów - co z przemyślanej
i niezawodnej struktury, którą one tylko posiadają. Tylko one? Jeszcze
raz przypomina się nazwisko Van Eycka. U niego również poza wizual-
nym odtworzeniem istnieje porządek intelektualny, nadający jego reali-
zmowi logiczną konieczność, klarowność i niezawodność, których — zda-
wałoby się - można szukać tylko we Włoszech, u Ucella i Rafaela.
loading ...