Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 9.1998

Page: 127
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1998/0129
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
DZIAŁALNOŚĆ WARSZTATU FORMY FILMOWEJ JAKO PRZYKŁAD STRATEGII SZTUKI

127

kiem i zupełnie nieartystycznymi przedmiotami wyciągniętymi ze śmiet-
nika czy złomowiska (butwiejące deski, opony samochodowe, okienne ramy,
zużyte buty), bądź specjalnie spreparowanymi (np. wypełniony gipsem
płaszcz). Część z nich przedstawiona była na zdjęciach. Efektem tej konfron-
tacji było nie tyle podniesienie do poziomu artystycznego, śladem Ducham-
pa, używanych, pospolitych przedmiotów, co uprzedmiotowienie fotografii.
Ukazano ją jako zwykłą rzecz: łatwopalną, odwróconą, naklejoną na strzę-
py ubrania, położoną na stercie złomu, rozsypaną na oczach widzów. Aran-
żacja w kuźni była więc odrzuceniem fotografii jako formy jedynie estetycz-
nej, ukazała ją jako materię żyjącą własnym życiem, a poprzez to
ustanowiła nowe związki między fotograficznym medium i widzem.
W październiku 1970 roku w łódzkiej PWSFTViT powstał WFF. Wy-
darzenie to poprzedziła majowa wystawa Robakowskiego zatytułowana
„Formy fotograficzne”. Tutaj granica między zdjęciem i realnymi przed-
miotami została zatarta w inny sposób. Rezygnując z estetyczności, arty-
sta stworzył różnorodne konfiguracje zwielokrotnionego obrazu naklejone
na przestrzenne - pospolite lub specjalnie przygotowane - przedmioty.
Widz mógł ingerować w niektóre prace: usiąść na „Krześle”, kręcić „Rol-
kami” czy napompować „Dmuchaną głowę”47.
Tworząc Warsztat, młodzi twórcy nie wyrzekli się swojej historii. Już
pełna nazwa grupy: Warsztat Formy Filmowej „Treść” - zakrawała na
prowokację. „Nie wiem dlaczego Warsztat Formy Filmowej - nazywa się
«Treść», choć nie wychodzi w zasadzie poza środki formalne, którymi ataku-
je widza, łatwo odkrywając prawdę, że twórcy jego nie mają wiele do powie-
dzenia, a odbierając obrazowi filmowemu właśnie treść - niczego w zamian
nie proponują”48 - pisała oburzona i zdezorientowana recenzentka.
Członkowie WFF, łącząc tradycję sztuki analitycznej ze „specyficznym
stanem umysłu - dada”, próbowali tworzyć nowe „ogniska niestabilno-
ści”. Najbardziej spektakularnymi przedsięwzięciami były bezpośrednie
ingerencje w pozornie stabilny układ, podające w wątpliwość powszech-
nie uznaną hierarchię wartości. Rozpoznając nienormalną sytuację, spro-
wadzały ją do absurdu i potęgowały grozę sytuacji.
Najbardziej spektakularną interwencję członkowie Warsztatu zaaran-
żowali w czasie Przeglądu Polskich Filmów w Łagowie w 1971 roku.
„Młodzi twórcy stanowili wyrazisty akcent łagowskiego krajobrazu. Cho-
dzili razem, wypowiadali się często, używali słów prostych i twardych,
mieli nawet małą trąbkę, na której cienko popiskiwali na znak protestu.
(Swoją drogą jakże trudno kontestować przy tak słabej umiejętności
gwizdania!)”49. Jednak nie o trąbkę chodziło w Łagowie, jak sugerowałby
47 K. Jur ecki, Fotografia polska. Początki neoawangardy, „Projekt” 1988, nr 6.
48 A. Grzejewska, Jeszcze raz - „Ssaki” proszę, „Studio” 1975, nr 1.
49 O. Sobański, Jak i o czym dyskutowano w Łagowie, „Magazyn Filmowy” 1971, nr 32.
loading ...