Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 13.2002

Page: 306
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2002/0308
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
306

ROSALYN DEUTSCHE

łeczna jako taka staje się istnieniem pozytywnym”24. Wizja bezdomnego
jako źródła konfliktów w przestrzeni publicznej zaprzecza faktowi istnie-
nia przeszkody na drodze do spójności w samym wnętrzu życia społeczne-
go. Człowiek bezdomny wciela więc fantazje o jednolitej przestrzeni miej-
skiej, która może i musi być odzyskana25.
Aby zakwestionować wizerunek bezdomnego jako zakłócenia normal-
nego porządku miejskiego, konieczne jest rozpoznanie, iż ta właśnie „nie-
pożądana” figura wskazuje na prawdziwy charakter miasta. Konflikt nie
jest czymś, co wydarza się w pierwotnie lub potencjalnie harmonijnej
przestrzeni miejskiej. Przestrzeń miejska jest produktem konfliktu; i to
w wielorakim, zróżnicowanym sensie. Dzieje się tak z kilku różnych po-
wodów. Po pierwsze, brak absolutnych podstaw społecznych - „zniknięcie
znaków pewności” - czyni z konfliktu nieredukowalną cechę każdej prze-
strzeni społecznej. Po drugie, jednolity wizerunek przestrzeni miejskiej,
skonstruowany w konserwatywnym dyskursie miejskim, sam jest wy-
twarzany przez podziały, ukonstytuowany przez kreację zewnętrza. Per-
cepcja koherentnej przestrzeni nie może być ddzielona od odczuć wobec
tego, co zagraża tej przestrzeni, tego, co chciałoby się wykluczyć. I wresz-
cie, przestrzeń miejska jest wytwarzana przez specyficzne konflikty so-
cjoekonomiczne, które nie powinny być bezproblemowo akceptowane, ani
szczerze ani z ubolewaniem, jako dowód nieuchronności konfliktu, ale ra-
czej winny być upolitycznione - otwarte na kontestacje jako społeczne
i dlatego zmienne relacje opresji. Jak argumentowałam gdzie indziej,
obecność bezdomnych w dzisiejszych nowojorskich miejscach publicznych
24 Ibidem, s. 127.
2o Koncepcja, iż widoczna obecność bezdomnych może wzmocnić wizerunek jednorodnej
przestrzeni miejskiej, podaje w wątpliwość, powszechne w krytycznym dyskursie miasta,
przekonanie, iż sama obecność bezdomnych w przestrzeniach publicznych podważa wraże-
nie harmonii, które oficjalne przedstawienia starają się narzucić na zdominowane obszary
miasta (Twierdzę tak na początku rozdziału tej książki zatytułowanego Uneuen Deoelop-
ment: Public Art in New York City ). Widzialność bezdomnych ani nie gwarantuje ich roz-
poznania społecznego, ani nie uprawomocnia konfliktów dotyczących przestrzeni publicz-
nej; istnieje jednak prawdopodobieństwo, iż może umacniać wizerunek harmonijnej
przestrzeni publicznej, który usprawiedliwia eksmisję bezdomnych. Problematyzowanie
warunków i konsekwencji widzialności bezdomnych nie neguje konieczności utrzymania
tej widzialności, ich obecność w przestrzeni publicznej jest aktem oporu wobec eksmisji i
usunięcia do przytułków. Domaganie się widoczności, rozumiane jako deklaracja praw bez-
domnych do życia i pracy w przestrzeniach publicznych, różni się od spektakularnego mo-
delu widzialności, gdzie bezdomni są konstruowani jako przedmioty dla patrzących. To
pierwsze żądanie kwestionuje ustaloną legitymizację, kwestionuje prawo władzy państwo-
wej do wywłaszczania ludzi z przestrzeni publicznych. Zatem obecność bezdomnych odsła-
nia obecność władzy w miejscach, w których była ona uprzednio ukryta, na przykład takich
jak parki. Gdy władza staje się widoczna, jej welon anonimowości opada, bezdomny rów-
nież wyłania się z ideologicznego przedstawienia i uzyskuje nowy rodzaj widoczności. Ko-
nieczna jest zatem walka o utrzymanie tej widoczności, zarówno władzy, jak i bezdomnych.
loading ...