Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 323
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0326
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
DAWANIE TWARZY: UPUBLICZNIANIE I POLITYKA PROZOPOPEI ANDY’EGO WARHOLA

323

nie jak jego inne dzieła, portrety wywoływały niepokój dotyczący statusu
sztuki, roli artysty, a także pomieszania przedmiotów i ludzi.
Warhol stawiał te pytania poczynając od najwcześniejszych portretów
sławnych ludzi; pytania te były także w pewien sposób zawarte w jego si-
todrukach. Metoda polegająca na reprodukowaniu fotografii w celu uzy-
skania pożądanego efektu „linii produkcyjnej” nie wymagała udziału ży-
wego modela. Jak zauważył Warhol:
Projektując na jedwabiu [silkscreening] wybiera się zdjęcie, powiększa się je, prze-
nosi klejem na jedwab, a następnie przejeżdża tuszem tak, by tusz przeszedł
przez jedwab, ale nie przeniknął kleju. W ten sposób otrzymuje się ten sam obraz,
za każdym razem trochę inny. (...) Do pierwszych eksperymentów z ekranami
użyłem głowy Troya Donahue i Warrena Beatty, a potem Marilyn Monroe zmarła
akurat w tym miesiącu i przyszło mi do głowy, żeby z jej pięknej twarzy też zrobić
ekrany - to były pierwsze Marilyny25.
Ponieważ proces twórczy wychodził od fotografii - które często retu-
szowano - a nie od osoby, Warhol nie „przedstawiał” twarzy, lecz je „wy-
twarzał”, albo, używając terminu spopularyzowanego przez Baudrillarda,
„symulował” je26. Dzieło sztuki powstaje nie w relacji do prawdziwej oso-
by, lecz do samego procesu reprodukcji, możemy więc powiedzieć, że War-
hol tworzył z modela, a nie z „oryginału”. „Osoba” znika z tego procesu,
jakby w ogóle nie istniała.
Portrety Warhola „nadawały” przedstawionym osobom „najlepszy wy-
gląd”. Ponieważ Warhol wierzył w to, co sam nazywał „chirurgią plastycz-
ną”, „odbitym światłem” (trick mirrors)27, wygładzał zmarszczki, odcinał
podwójne podbródki, usuwał pryszcze, dodawał blasku oczom i pogrubiał
usta. Jego portrety, przy całym ich geniuszu, nie ukazują prawdziwego
człowieka, lecz idealny model, „gwiazdę”. Brooke Hayward, która zamó-
wiła swój portret podobnie jak jej mąż Dennis Hopper, opisała coś, co mo-
glibyśmy nazwać „estetyczną ideologią” rządzącą „stylem” portretów
Warhola:
Andy uważał swe portrety za wyidealizowane wersje przedstawionych osób. Za-
wsze mniemał, że powinnam zostać gwiazdą, więc pewnie dlatego ze wszystkich
polaroidów wybrał ten, na którym przybrałam najświetniejszą pozę i oddał go w
klasycznych barwach wielkanocnych pisanek. Dzięki tym mocnym barwom rze-
czywistość zostaje usunięta28.
20 Warhol i Hackett, POPism, op. cit., s. 22.
2b J. Baudrillard, Simulations, New York: Semiotext(e) 1983. „Tutaj jest to kwestia
odwrócenia źródła i końcowego efektu, ponieważ wszystkie formy zmieniają się, gdy nie są
już mechanicznie powielane, lecz pomyślane z punktu widzenia samej możliwości ich po-
wielania, odszczepione od generującego jądra, które nazywamy modelem” (s. 100). Bezpo-
średnie odniesienia do Warhola również na s. 136, 144 oraz 158-159.
2/ A. Warhol, The Philosophy of Andy Warhol, New York: Harcourt Brace Jovanovich
1975, s. 51 i 63.
28 Cyt. za Bourdon, Warhol, op. cit., s. 324.
loading ...