Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 45
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0047
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
INTERTEKSTUALNOŚĆ I MALARSTWO

45

W tym miejscu należałoby wyjaśnić pojęcie cytatu, zreinterpretowa-
ne przez Derridę w związku z kategorią iteracji. Oznacza ono już nie
pewien szczególny tryb wypowiedzi, określony przez intencję jej podmio-
tu, który świadomie i celowo przytacza cudze sformułowania, odsyłając
do ich źródła w wypowiedzi innego autora. Rozpoznanie cytatu przez
odbiorcę potwierdzałoby wówczas komunikacyjne porozumienie z nadaw-
cą: autor tekstu wie, kiedy, skąd i w jakim znaczeniu cytuje wybrane
fragmenty, wplatając je we własny dyskurs, i czytelnik wie z tekstu to
samo. Tymczasem Derrida przemieszcza pojęcie cytatu w dziedzinę pi-
sma, którego nowa postać wyłoniła się z dekonstrukcji modelu komuni-
kacyjnego: jest to pismo czytelne niezależnie od intencji autora, a jedynie
w zależności od rozpoznawalnych w nim śladów, powtórzeń. Cytat staje
się teraz generalną zasadą, normą znaczenia tekstu: de facto wszystkie
jego słowa znaczą o tyle, o ile dają się rozpoznać, czyli przypominają sło-
wa użyte gdzie indziej, w innym kontekście, o ile są naznaczone śladami
tych odmiennych aplikacji. Cytatowość jest immanentną cechą zapisu
odciętego od autorskiej intencji, cechą ujawniającą się i aktywizowaną w
lekturze; to sam zapis, nie podlegający kurateli autora i pozostawiony do
dyspozycji czytelnika, przechwytywany przez jego interpretację, pozwala
na rozpoznanie siebie jako cytatu z już znanego zapisu25. Tak rozumiany
cytat nie znajduje swego przeciwieństwa w „słowie własnym”, gdyż każ-
dy znak, o ile tylko jest rozpoznawany, odczytywany, staje się śladem,
przyjmuje poróżniające znamię „cudzego”. Znaczenie jakiegokolwiek
znaku nigdy nie należy do niego samego jako niepodzielna własność,
zawsze jest „kradzione” czy „zapożyczone” - zapośredniczone przez ana-
logie, które ów znak swoim zapisem nasuwa odbiorcy i które go nazna-
czają, czyniąc czytelnym.
Wyraz jako słowo wypowiedziane lub zapisane, list, jest zawsze skradziony.
Zawsze skradziony, bo zawsze otwarty. Nie jest on nigdy własnością swego au-
tora czy odbiorcy, a do jego natury należy, że nie przebiega on nigdy drogi pro-
wadzącej od jednego do drugiego właściwego podmiotu. Równa się to rozpozna-
niu jako jego historyczności owej autonomii sigrufiant, które przede mną
zupełnie samo mówi więcej niż, jak mi się zdaje, ja chciałbym powiedzieć,
i w stosunku do którego to, co ja chcę powiedzieć, ulegając zamiast działać, do-
znaje zawodu, zapisując się, powiedzmy to tak, w stronie biernej26.
Żaden autor nie panuje nad językiem swego tekstu w takim stopniu,
by całkowicie kontrolował efekt cytatowego przypominania przez użyte
w nim słowa słów występujących w innych kontekstach i przyjmujących
tam odmienne znaczenia - efekt wywoływany przez uważną lekturę

25 Zob. J. Derrida, Sygnatura, zdarzenie, kontekst, op. cit.
26 Idem, Pismo i różnica, op. cit., s. 309.
loading ...