Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 59
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0061
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
INTERTEKSTUALNOŚĆ I MALARSTWO

59

ślady, z których powstał tekst napisany”63. Czytelniczy podmiot z jednej
strony, przynależąc do kulturowej wspólnoty, wyposażony jest w stan-
dardowy repertuar tekstowych wzorców i stereotypów, które stanowią
swego rodzaju aparat wykonujący „za niego” operację lektury. Lekturowe
reguły narzuca „odwieczna tradycja opowiadania, forma symboliczna,
która tworzy nas, zanim jeszcze się narodzimy, jednym słowem ta ol-
brzymia przestrzeń kultury, której nasza osoba (autor, czytelnik) jest
jedynie przejściem”64. Z drugiej jednak strony Barthes eksponuje także
jednostkowy, osobisty aspekt lektury, określony przez indywidualnie
skonfigurowany intertekst czytającego; ostatecznie przecież różni ludzie
czytają różne książki i w różny sposób przyswajają je w swojej pamięci
jako tło dla kolejnych czytanych tekstów, w różny sposób kojarzą dany
tekst z innymi poznanymi wcześniej. Ten wątek znalazł rozwinięcie
w Przyjemności tekstu. Czytanie jawi się tu jako wprowadzanie czytane-
go w grę asocjacji z własnym zasobem lekturowych wspomnień. W związ-
ku z tym różni czytelnicy-badacze mogą z tego samego tekstu swobodnie
wydobywać różne teksty wcześniejsze albo późniejsze:
Czytając tekst przytaczany przez Stendhala (...), odnajduję w nim Prousta dzię-
ki maleńkiemu szczegółowi. Biskup Lescars określa siostrzenicę swego wikarego
szeregiem wyszukanych apostrof („moja maleńka siostrzyczko, moja przyjaciół-
ko, moja śliczna bruneteczko, ach, mały łakomczuszku!”), które przywodzą mi
na myśl hołdy dwóch pokojówek z Grand Hotelu w Balbec, (...) kierowane do
narratora: („Och, patrz, ten czarny diabełek z włosami jak kruk, o, cóż to za
szelma!... Och, młodość, och, ładna skórka”). U Flauberta z kolei, na podobnej
zasadzie, poprzez Prousta, czytam o normandzkich kwitnących jabłoniach. Sma-
kuję królestwo formuł, przenicowanie źródeł, swobodę, z jaką wydobywam tekst
wcześniejszy z tekstu późniejszego. Pojmuję, że dzieło Prousta jest, dla mnie
przynajmniej, dziełem odniesienia, powszechną mathesis, mandalą wszelkiej li-
terackiej kosmogonii - tym, czym były listy pani de Sevigne dla babki narratora,
powieści rycerskie dla Don Kichota itd. Nie znaczy to wcale, że jestem jakimś
„specjalistą” od Prousta: Proust sam przychodzi mi na myśl, nie przywołuję go;
nie jest dla mnie „autorytetem”, lecz po prostu okrężnym wspomnieniem. Oto
czym jest inter-tekst: niemożliwością życia poza nieskończonym tekstem - czy
będzie on Proustem, czy gazetą codzienną, czy ekranem telewizyjnym (,..)65.
Jeśli zatem tekst przybiera postać „mozaiki cytatów”66, są to cytaty
z tekstów skojarzonych z nim przez czytelnika, które niekoniecznie od-
63 R. Barthes, Śmierć autora, przeł. M.P. Markowski, „Teksty Drugie”, 1999, nr 1-2, s. 251.
64 R. Barthes, Oeuores completes, op. cit., t. II, s. 962, cyt. za: M.P. Markowski, Ciało,
które czyta..., op. cit., s. 29.
65 R. Barthes, Przyjemność tekstu, przeł. A. Lewańska, Warszawa 1997, s. 42-43.
66 Zob. Kristeva, Słowo, dialog i powieść, op. cit., s. 396; por. R. Barthes, Teoria teks-
tu, op. cit., s. 199.
loading ...