Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 198
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0200
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
198

LUIZA NADER

wizualna (rysunek), jak i językowa (tekst) staje się zatem niejako matry-
cą sytuacji rzeczywistej, która z kolei znowu ulega zreprezentowaniu
(fotografia, język, myśl).
Nietrudno zauważyć, że w książce Kozłowskiego pojawia się i podle-
ga przeformułowaniu pytanie, obecne w Tractatus logico-philosophicus
Wittgensteina: jaka jest relacja myśli do świata? Problem języka jest
jednak ściśle związany z tak postawionym pytaniem, ponieważ Wittgen-
stein w swojej „pierwszej filozofii” utożsamiał, jak zauważa Bogusław
Wolniewicz, „myślenie z wszelkim sensownym użyciem symboli - 'języ-
kiem’, w następstwie czego pytanie o stosunek myśli do świata prze-
kształca się w pytanie o relację języka do przedstawianej w nim rzeczy-
wistości”12. Zarówno jednak myśl, jak i język rozumiane były przez
Wittgensteina w sposób specyficzny, nie mający nic wspólnego z języko-
znawstwem czy psychologią. Jak zauważa Wolniewicz, myśl rozpatry-
wana była przez Wittgensteina jako nośnik wartości logicznej, coś, wobec
czego powstaje kwestia prawdy lub fałszu. Natomiast język rozumiał
Wittgenstein jako wszystko to, co odwzorowuje „logiczną strukturę świa-
ta”, co cechuje się intencjonalnością. Dla Wittgensteina zatem rozróżnie-
nie między językiem a myślą okazuje się bardzo płynne - myślenie wręcz
postrzegane jest jako pewnego rodzaju język. Wielkim pytaniem Trakta-
tu... jest zatem pytanie o sens zdania, równoznaczne w zasadzie z pyta-
niem o to, czym jest myśl13.
Kozłowski, odwołując się do Wittgensteina, podchodzi jednak do py-
tań stawianych przez autora Traktatu ... w sposób zdystansowany. Po
pierwsze, podważa zabieg utożsamienia myśli i języka: myśl zostaje zre-
prezentowana nie za pomocą języka, lecz graficznego znaku, odwołujące-
go się do rzeczywistość przed- czy też pozajęzykowej. Po drugie, co istot-
niejsze, kwestionuje zakładaną przez Wittgensteina transparencję
języka wobec świata, korelację zachodzącą pomiędzy językiem a rzeczy-
wistością. Język nie jest dla Kozłowskiego fenomenem izomorficznie roz-
postartym wobec świata, ale jednym ze sposobów reprezentacji, obarczo-
nym błędem tak jak rysunek czy fotografia. Jeżeli uznaje język za
zwierciadło, to jest to zwierciadło krzywe. Można powiedzieć, że pod tym
względem Kozłowski zrównuje status języka, fotografii i rysunku. Nie
stawia jednak tezy, by którykolwiek z nich zapewniał nam bezpośredni

12 B. Wolniewicz, Rzeczy i fakty. Wstęp do pierwszej filozofii Wittgensteina, Warszawa
1968, s. 22. Do tej właśnie publikacji na temat Traktatu... odwołuję się nie tylko z powodu
oryginalności zawartych w niej tez. Należała ona również do lektur „wokół Wittgensteina”
czytanych przez Jarosława Kozłowskiego pod koniec lat 60. Na fakt ten zwrócił moją
uwagę artysta podczas jednej z rozmów, maszynopis rozmowy w posiadaniu autorki.
13 Por. ibidem, s. 23-25.
loading ...