Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 267
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0269
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OPTYCZNA PODŚWIADOMOŚĆ

267

wyjaśnić. Poza tym, że Gala jest piękna. I że w pełni świadomie traktuje
swoje ciało jako doskonałą broń uwodzenia.
Ciekawa jestem, czy on pokazał tę fotografię Ernstowi? W końcu, gdy spo-
tkali się wreszcie w jeden z pierwszych dni listopada w Kolonii, po tak
wielu miesiącach antycypacji, tak wielu odroczeniach, tak wielu bliskich
minięciach, Gala była tam, wraz z Paulem Eluardem, oboje przyjechali
z Wiednia, specjalnie, by się spotkać z Ernstem. Nie ma potrzeby pokazy-
wać kopii w obecności oryginału.
Z uwagi na to, co stało się później, sądzę jednak, że on najprawdopodob-
niej pokazał fotografię Ernstowi. I że ten gest nosił w sobie wszystkie te
motywacje, które można by podejrzewać: że to była duma i nagabywanie,
dla siebie i dla niej. Oraz że pokazał mu fotografię, po to, by nie było już
więcej bliskich rozminięć. Lecz on zawsze był skrajnym manipulantem
i tutaj mógł igrać z życiem co najmniej trzech osób, lub czterech, lub
większej ich liczby.
Innym powodem, by uważać, że jednak ją pokazał, jest dzieło Ernsta wy-
konane w końcu 1920 roku dla upamiętnienia początku związku między
ich trojgiem; ów początek - jak by to ujął (na co wskazuje tytuł) - jego
dojrzewania, był oparty na fotografii nagiej kobiety. Nie jej, dla pewności.
Jednak on podpisał to dzieło „dla Gali”; dzieło, które z punktu widzenia
swojej seksualnej osi, może być oczywiście odczytywane jako skrajnie am-
biwalentne.
Tzara, od stycznia 1920 roku przebywał w Paryżu, propagując dadaizm.
Między innymi w czasopiśmie Litterature. Breton, redaktor magazynu
(wraz z Soupaultem i Aragonem), którego dadaizm zarazem fascynował
i odpychał, czekał na odpowiedni dla siebie moment. Tzara wypełniał rok
rozmaitymi demonstracjami dada. Czytając gazety z akompaniamentem
pobrzękujących dzwonków. I tak dalej. Wynajmując Salle Gaveau, by
grać fokstrota na sławnych organach; wykonując swoją Vaseline sym-
phoniąue, podczas gdy widownia ciskała kotlety cielęce. I tak dalej. Jed-
nak coś działo się też w tle, poza prowokacją, nieustanną mondainite. Na
przykład, miało miejsce otwarcie wystawy Picabii. Impreza, której ele-
gancja obrażała poczucie rygoru Bretona. Na początku następnego roku
wykonał więc własny ruch: napisał do Ernsta. Oglądał dzieła Ernsta
w publikacjach dadaistycznych i czytał o nich w różnych sprawozdaniach
prasowych z wystawy w Kolonii. Jeśli Breton spodziewał się, że odnaj-
dzie u Ernsta coś odmiennego, coś nie przystającego do dadaizmu, to
sam Ernst, w tym samym czasie, przysięgał Tzarze swoje największe
loading ...