Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 16.2005

Seite: 303
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0305
Lizenz: Freier Zugang - alle Rechte vorbehalten Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
OPTYCZNA PODŚWIADOMOŚĆ

303

Albowiem pasja hazardzisty jest niczym innym jak pytaniem
zadawanym o znaczące, upostaciowanym przez automaton
przypadku.
„Czymże jesteś kostko do gry, którą rzucam w chwili twojego
spotkania (tyche) z moim losem? Niczym, jak ową obecnością
śmierci, która sprawia, że życie ludzkie jest odroczeniem, uzy-
skiwanym od poranka do poranka w imię znaczeń, których
znakiem jest twoje wiarołomstwo...”
Lacan, Seminarium o „Skradzionym liście”

dwa bis
W lecie 1929 roku Max Ernst spędzał długie wakacje na farmie w Arde-
che. Miał tam, jak opowiadał jednemu ze swoich biografów, zachorować
i pozostawać przez kilka tygodni przykutym do łóżka. Czy łóżko to miało
zapiecek czy też nie, a jeśli tak, to czy był mahoniowy i pokryty sękami,
czy też w ogóle fakt obłożnej choroby miał miejsce - wszystko to nie jest
prawdopodobnie aż tak ważne. Łatwo dostrzec, że Ernst dokonywał
wówczas rekonfiguracji swoich dotychczasowych „uwarunkowań kolażu”:
owa formuła snu w stanie półmroku, sypialni mistrza, przestrzeni per-
spektywicznej bezskutecznie rozpościerającej się ku swojemu - już re-
adymade - horyzontowi. Gorączkowym wytworem tych paru tygodni
była kolażowa powieść FemmelOO tetes.
Burzowe krajobrazy, place miejskie, klasy szkolne z rzędami ławek, ko-
rytarz restauracyjnego wagonu kolejowego - w świecie tej powieści każ-
dy widok przeszywa zjawa, która zarówno zajmuje część przestrzeni, jak
i blokuje jej wsteczną recesję. Zjawa ta jest najczęściej białym jak duch
profilem, rysowaną w sposób klasyczny figurą kobiety, czasem nagą, to
znów ubraną, wstawioną w krzyżowy ogień światła i cienia, który mówi o
banalnej solidności otaczającej przestrzeni. Niekiedy towarzyszy jej lub
nawet ją zastępuje kolista forma, sugerująca obracający się dysk, koło,
które w drugiej karcie przypomina optyczne maszyny lub rotoreliefy Du-
champa, z ich oczywistą aluzją do obiektu częściowego: piersi, oka, brzu-
cha, łona. W czwartej karcie, która opowiada o niepokalanym poczęciu,
niedoszłym bądź nieudanym po raz trzeci, wewnątrz kontinuum wizual-
nego pojawia się owa, oczekiwana już przez nas, niesamowita luka. Po-
jawia się w postaci dwóch ogromnych białych nóg - kolana ściśnięte,
skrzyżowane kostki - wyłaniających się z przyrządu w kształcie skrzyn-
ki, przy którym z zacienionego wnętrza laboratorium manipuluje dwóch
naukowców. Nogi, ucięte tuż nad udami, kończą się przy górnej pokrywie
skrzyni; mała fałdka ubioru wykonuje dostrzegalny gest w kierunku ich
loading ...