Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 20.2009

Seite: 137
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2009/0141
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
CIEŃ MODERNIZMU

137

Dodajmy jeszcze, że intensywne kupowanie przychylności świata
sztuki przybrało wyrazistszą jeszcze formę w latach 70., kiedy nowa eki-
pa partyjna doszła do władzy w wyniku przetasowań na jej szczytach, po
krwawo stłumionych strajkach robotniczych na Wybrzeżu, a przed poja-
wieniem się zorganizowanych form politycznej opozycji. Z jednej strony
chodzi tu o systemowe zmiany - takie jak regulacja kwestii emerytalnych
(na mocy jedynie 3% obciążenia deklarowanego dochodu), opieki zdro-
wotnej, prawa do urlopów płatnych dla artystów, podniesienie stawek
honorariów (nie do porównania z ich poziomem z poprzedniej epokip,
darmowych pobytów w tzw. domach pracy twórczej, możliwości leczenia
w klinikach rządowych czy zwiększonej puli w porównaniu z innymi gru-
pami społecznymi talonów na kupno nowego samochodu za sztucznie
utrzymywaną, kilkakrotnie niższą niż rynkowa cenę. Z drugiej zaś o cały
szereg nobilitacyjnych gestów (kierowanych niekiedy i w stronę twórców
opozycyjnych) w postaci odznaczeń, nagród, finansowania wyjazdów na
Zachód (także w postaci udostępnienia i zwiększenia w stosunku do
zwykłych obywateli limitów zachodnich walut wymienianych po kursie
oficjalnym, będącym ułamkiem rzeczywistego kursu czarnorynkowego).
Stwarzano zatem sytuację, w której artyści sami mieli zdecydować czy
tworzyć w taki sposób, by ich prace zostały zinstrumentalizowane ideolo-
gicznie w ramach kultury wysokiej lub popularnej, czy też by funkcjono-
wały na marginesie artystycznego świata. Paradoksalnie oddanie w ręce
artystów i krytyków decyzji o rodzaju aktywności i zastąpienie ewentual-
nego wyboru politycznego wyborem poziomu życia okazało się najdo-
tkliwszą i najbardziej specyficzną formą ich zniewolenia.
Chcę przez to powiedzieć, wracając do Tyrmanda, że artyści i gene-
ralnie ludzie kultury w PRL wciągani byli od wczesnych lat 50. w niebez-
pieczną dla ich suwerenności grę i nie chodzi tylko o zdeklarowanych
służalców reżimu. Ta złożona gra była bowiem grą nobilitacyjnych gestów
z jednej strony i całego repertuaru utrudnień i kar i prześladowań z dru-
giej, deklaracji szacunku dla sztuki, gwarancji jej swobody we wspólnym
dziele społecznej użyteczności, a jednocześnie przemyślnego systemu kon-
troli i wpływu na twórcze i pozaartystyczne decyzje plastyków czy pisa-
rzy. Była to gra prowadząca zatem z jednej strony do legitymizacji reżi-
mu - wewnętrznej i zewnętrznej, z drugiej do kontroli ludzkich umysłów

5 Np. jak podaje M. Krajewski (Afiszy Hispoijiretcą a oporem. Tioórcy AnRnry loo&ec
systemu poetycznego PRL 77975-7980), Warszawa 2004, s. 114), z tytułu bycia doradcami
prezesa komunistycznego Radiokomitetu w latach 1977-1980 spore sumy (na dodatek bez
żadnych udokumentowanych prac na rzecz tej instytucji otrzymywali m.in. wybitni reżyse-
rowie A. Hanuszkiewicz (210 tys. zł), J. Passendorfer (293 tys. zł), aktorzy: G. Holoubek
(240 tys. zł), J. Świderski (250 tys. zł), czy obecny magnat telewizyjny M. Walter (226 tys.
zł) przy ówczesnej średniej płacy miesięcznej 4—5 tys. zł.
loading ...