Poprzęcka, Maria
Inne obrazy: oko, widzenie, sztuka ; od Albertiego do Duchampa — Gdańsk, 2008

Page: 109
DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/poprzecka2008/0113
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
Obraz za mgłą

Octave Mirbeau tak w natchnieniu pisał o malowanych przez Claude’a
Moneta widokach Tamizy, wystawionych w 1904 roku w paryskiej
galerii marszanda impresjonistów Paula Duranda-Ruela: „Temat jest
jeden, a przecież różny - Tamiza. Dymy i mgły, formy, masy architek-
tury, perspektywy, całe miasto głuche i huczące, zanurzone we mgle,
walka światła i wszystkie fazy tej walki, słońce więzione w mgłach albo
przebijające rozłożonymi promieniami barwną, lśniącą, ruchliwą głębo-
kość atmosfery, dramat wieloraki, zawsze zmienny i pełen odcieni, ciem-
ny albo feeryczny, przygnębiający i rozkoszny, ukwiecony i straszliwy
dramat odblasków na wodach Tamizy. Jest tu i koszmar, i sen, i tajem-
nica, i niewidzialne, i nierzeczywiste, a wszystko to ma osobliwą naturę,
naturę właściwą temu niezwykłemu miastu, stworzonemu dla malarzy,
którego malarze aż do Claude Moneta nie umieli dojrzeć”1.
Nie umieli dojrzeć miasta czy nie umieli dojrzeć mgły? Czy może nie
mogli go dojrzeć właśnie z powodu spowijającej je mgły?
Przewrotną (bo jakżeby inaczej) odpowiedź Mirbeau mógł znaleźć
w skandalizującym dialogu Oskara Wilde’a Zanik kłamstwa. Elokwent-
ny Vivian, porte parole autora, mnożąc argumenty na rzecz tezy, iż
„życie znacznie więcej naśladuje sztukę niż sztuka życie”, głosi tam:
„Któż, jeśli nie impresjoniści stworzyli te cudne, ciemne mgły, co się
wloką po naszych ulicach, przyćmiewają lampy gazowe i zamieniają
domy na cienie potworne? Komuż, jeśli nie im i ich mistrzowi zawdzię-
czamy te czarowne zwoje srebrzyste, co zwisają nad naszymi rzekami
i zwiewnym, lotnym obłokiem przesłaniają most łukowy i łódkę, sła-
niającą się po tafli wód? Ogromna zmiana, jaka w ciągu ostatnich lat
dziesięciu zaszła w klimacie Londynu, jest jedynie i wyłącznie dziełem
tej szczególnej szkoły artystycznej”. I dalej Vivian, dając wyraz panu-
jącemu, zwłaszcza wśród symbolistów, przekonaniu o kreacyjnym
charakterze percepcji, kontynuuje: „Rzeczy istnieją, ponieważ my je
loading ...