Rocznik Historii Sztuki — 2.1961

Page: 87
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/rhs1961/0093
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
WŁADYSŁAW TOMKIEWICZ

WENECKOŚĆ W OBRAZACH KRAKOWSKICH TOMASZA DOLABELLI

Zły los zdarzył, że nie przechowały się dzieła Tomasza Dolabelli z pierwszych
kilkunastu lat jego pobytu w Polsce. Najwcześniejszy oryginalny obraz, jaki
znam, datować mogę dopiero na rok 1618 — o czym niżej będzie mowa. A prze-
cież z biegiem czasu „weneckość" malarza, odciętego od rodzimego środowiska
artystycznego, musiała coraz bardziej słabnąć — jakoż i słabła. Ta zmiana „stylu"
daje się już prześledzić na zespole malowideł z kaplicy Sw. Jacka — zupełną
jego zatratę widać wyraźnie w cyklu Św. Władysława z kaplicy Królewskiej na
Bielanach.

Dwór królewski, sprowadzając Tomasza do Krakowa, wiedział, czego chce.
Jeśli zdecydowano się na artystę weneckiego, a nie rzymskiego, bolońskiego czy
florenckiego, to po prostu dlatego, że malarstwo weneckie XVI wieku jako całość
najbardziej odpowiadało gustowi ówczesnych odbiorców polskich. Pozbawione na
ogół spekulacji myślowej, nie posługujące się prawie zawiłą symboliką, uderzać
musiało ono swą retoryką, teatralnością, sensualizmem, służyło bardziej hasłu
ąaudere niż docere. Jeżeli do tego dodamy walory kolorystyczne szkoły wenec-
kiej, tak przecież cenne dla Polaków, wrażliwych (w sposób może nieco orien-
talny) na efekty barwne, jeśli się weźmie pod uwagę, jaką rolę w malarstwie
weneckim odgrywała tematyka pseudohistoryczna i mitologiczna, zaprawiona
patosem teatralnym — jasną staje się rzeczą, iż nie gdzie indziej, lecz właśnie
nad Adriatykiem widziano u nas źródło natchnień artystycznych godnych prze-
szczepienia. Nie znamy wprawdzie wypowiedzi ówczesnych Polaków o sztuce
weneckiej, niemniej można chyba śmiało sądzić, iż najbardziej do nich przemawiać
musiała twórczość Paola Veronese.

Prawdopodobnie nie było zatem dziełem przypadku, że gdy Zygmunt III,
a raczej główny jego doradca w sprawach artystycznych — Mikołaj Wolski
zwrócił uwagę na Wenecję, pierwsze zamówienia skierował nie do kogo innego,
lecz właśnie do dwóch uczniów i w pewnym sensie kontynuatorów Veronese'a —
do Palmy Młodszego i Antonia Vassilacchiego, zwanego Aliense. Ten ostatni —
jak wiadomo — otrzymał nawet propozycję przybycia do Polski, lecz nie chcąc
opuścić Wenecji i licznych zamówień wysłał do Krakowa swego dawnego ucznia,
a obecnie już głównego pomocnika (primo aiuto) — Tommasa Dolabellę.

Nie znamy szczegółów pertraktacji prowadzonych z Aliensem, lecz z całą
pewnością należy twierdzić, iż wiedział on, jakiego malarza potrzebuje Zygmunt III.
Chodziło przecież w pierwszym rzędzie o kogoś, kto by się podjął dekoracji kom-
nat północnego skrzydła Wawelu, odbudowywanego właśnie po niedawnym po-
żarze. Po drugie musiał to być artysta obeznany z malarstwem historycznym
i alegorycznym, by w odpowiedni sposób mógł uwiecznić tryumfy swego zlecenio-
dawcy i apoteozować jego chwałę. Wreszcie potrzebny był artysta, umiejący
malować portrety przede wszystkim reprezentacyjne, jakich wymagały obyczaje
dworskie. W sumie król pragnął mieć eklektyka, lecz takiego, który będąc epi-
loading ...