Rocznik Historii Sztuki — 30.2005

Page: 31
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/rhs2005/0035
License: Free access  - all rights reserved Use / Order

0.5
1 cm
facsimile
Rocznik Historii Sztuki, tom XXX
Wydawnictwo Neriton, 2005

MARTA LEŚNIAKOWSKA
INSTYTUT SZTUKI PAN

DOM ADAMA, DOM EWY: DYSKURS RÓŻNICY
W (POD)TEKSTACH HISTORII ARCHITEKTURY

1. „Dom jednego człowieka względnie jednej rodziny uważać będziemy za pierwszą potęgę architek-
tury", napisał w 1926 r. w Preliminarzu architektury architekt Szymon Syrkus1. Kto jest twórcą tej potęgi?
Syrkus o to nie pyta, a pominięcie daje się wyjaśnić za pomocą znanej teorii „braku": milczenie, jako część
przekazu tekstowego, posługując się logiką promocji i praktykami performatywnymi, „mówi" zarówno o tym,
co ma być ukryte, wykluczone, jak i dostarcza wiedzy o autorze informacji. Z tej perspektywy czytanie
Syrkusa (a także wielu innych tekstów z historii architektury) pozwala skonstatować, że zagadnienie autor-
stwa „pierwszej potęgi architektury" było dla niego nieistotne, bo dawno już rozstrzygnięte jako (pozornie)
niedyskutowalny aksjomat. Źródła tego przekonania są oczywiste: architektura oraz teksty o niej, jako re-
alizacja kulturowych kodów, wypracowały bowiem i powieliły scenariusz, zgodnie z którym twórcą - „oj-
cem autorem" architektury jest mężczyzna. Rajski dom „pierwszego architekta" Adama był domem męż-
czyzny. Mark Twain, pisząc około 1905 r. uroczą humoreskę Pamiętnik Adama i Ewy, nie miał co do tego
wątpliwości: „Zbudowałem sobie szałas, by chronić się w nim przed deszczem - pisze jego bohater, Adam
- ale nie było mi dane nacieszyć się nim w spokoju. Zakłóciło mi go to nowe stworzenie. [...] zbudowałem
[więc] sobie nowy szałas, [...] ale ona mnie wytropiła [...]". Ewa („nowe stworzenie"), która mówi o sobie,
że „czuje się jak eksperyment", bacznie obserwuje twór zwany mężczyzną: „Zupełnie nie ma bioder; zwęża
się ku dołowi jak marchewka; kiedy wstaje, staje w rozkroku jak dźwig, myślę więc, że jest gadem, choć
równie dobrze może być jakąś budowlą". Jego zachowanie jest zupełnie niezrozumiałe: „czy istnieje coś, co
go interesuje oprócz budowania szałasów?"2.

Ta zabawna modernistyczna książka o relacjach między płciami wykorzystuje jeden z najstarszych
kulturowych stereotypów związany z architekturą. Zgodnie z nim, rola budowniczego, architekta przezna-
czona jest tylko dla mężczyzny, kobiety są wzięte w nawias, mają wyznaczoną rolę drugoplanową, podpo-
rządkowaną stworzonej przez mężczyznę przestrzeni, która służyć ma wyłącznie jego wypoczynkowi. Co
więcej, to jego ciało „może być budowlą", i ta konstatacja kieruje nas wprost do witruwiańskiej, antropo-
morficznej konwencji homo quadratus, opartej na idealnych proporcjach ciała zdrowego, dojrzałego męż-
czyzny jako modułu, według którego określa się kształt i proporcje świata. Architektoniczny kanon - przy-
pominam to jedynie dla porządku - wyznaczony był przez ciało mężczyzny jako byt „idealny", abstrakcyjny
(„fantazji o czystej formie", jak to określa Lynda Nead), który w systemie kulturowych kodów definiował
pojęcie (męskiego) piękna i boskiej doskonałości. W ciągu pojęciowym: męskie - piękno - doskonałość -
boskość to idealne ciało stało się uosobieniem Mężczyzny oznaczającego kulturę, porządek i geometrię3,
dlatego mogło być uniwersalną miarą pełniącą dyscyplinującą i kontrolną funkcję w architekturze. Witru-

1 S. Syrkus, Preliminarz architektury, „Praesens", I, 1926, nr 1, s. 6-16.

2 M. Tw a i n, Pamiętniki Adama i Ewy, przekł. T. Te s z n a r, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2003, s. 9, 12, 25, 27, 32.

3 L. N e a d, Akt kobiecy. Sztuka, obscena i seksualność, przekł. E. Franus, Rebis, Poznań 1998, s. 40.
loading ...