Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 5.1991

Page: 67
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1991/0089
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
SOMOSIERRA MICHAŁOWSKIEGO

67

spłaszczającej — z sugerowanym punktem widzenia oraz jego konsek-
wentne przestrzeganie.
Lecz oś jest nie tylko przekroczoną granicą. Wskazuje też kierunek—ku
środkowi. Pochwycony przez nią pęd szarży tam też podąża: w podwójną
pułapkę. Napotyka najpierw przekątną pola — ona powstrzymuje cięcie
szabli szwoleżera, o nią opiera się zarys powalonego konia, ku kątowi
utworzonemu przez nią z poziomą osią wskazuje głowa leżącego szwoleże-
ra. Wskazuje ku środkowi pola, pułapce drugiej — i ostatecznej.
Jak w rozpędzie po ukosie, tak i tu — szarża środka nie ogarnia.
Pozostawiony tłu obszar wokół środka tworzy wir, który ją wsysa.
Wyodrębnienie tego obszaru, a następnie ustosunkowanie doń przebie-
gu szarży — decydują o takiej dynamice. Jego granice wytyczają
najpierw odcinki ciasnego okręgu, który u góry styka się z innym,
większym, podejmującym kontur tego, co się wyłania jako rdzeń,
łożysko szarży, a więc jej zasadniczy kierunek. Stosunek tych dwóch
okręgów określa nie tylko styczność, ale też — używając terminu
technicznego — mimośrodowość. Pierwsza cecha zwraca uwagę na
uwidocznienie tego aspektu dynamiki, który można określić jako przy-
ciąganie, druga —jako chwiejną równowagę. Pierwsza określa zdarze-
nie jako wejście w sferę oddziaływania środka, druga—jako wciągnięcie
w wir. Niedookreślenie granic tego obszaru sprawia, że zawłaszcza go
tło, za pośrednictwem tumanu kurzawy, który staje się czynny w tym
wirowym ruchu i dynamizuje go swoimi nieznacznie lecz wyraźnie
zaznaczonymi kłębiastymi ogniskami.
W ten sposób ostatniej fazie procesu zaniku tego, co jawiło się na
początku jako niepowstrzymana w swym pędzie szarża kawalerii,
towarzyszy ponowny namysł nad tym, której z wyodrębnionych cało-
stek przysługuje czynny charakter. Decyduje o tym przede wszystkim
to, jak się mają elementy dzielące obraz do czynników pola. O ile dotąd
szarża ogarniała je, muskała, biegła wzdłuż nich, celowała w nie, odbijała
się od nich, o tyle w finale, wokół obszaru pola, którego moc przebieg
szarży podkreśla, obie całostki spajają się szczególnie uderzająco, tak
jednak, że tło staje się źródłem działania. Końcowy fragment szarży tyle
kontynuuje jej bieg co obiega wokół tumanu kurzawy. Jeszcze się
wznosi, lecz jako takt krążenia, którego spadku już nie widzimy. To
przecież powinno być miejsce starcia lub przejścia, lecz nie widzimy też
wroga, w każdym razie porównywalnie z atakującymi. Wszystko roz-
grywa się wśród nich, ostatnia przeszkoda to powalony koń, a koła
armat nie tyle oznaczają gniazdo oporu, co — tak jak przy zewnętrznym
zarysie jej wstępującej fazy — czynią z szarży wehikuł, pozwalają jej
gładko wjechać — w uchylające skalnej kulisy tło. Wjechać już nie tyle
własnym rozpędem, co z uległości jego wsysającej sile.
loading ...