Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 5.1991

Page: 69
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1991/0091
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
SOMOSIERRA MICHAŁOWSKIEGO

69

nieporównywalne stopniem pokrewieństwa z brązem i do niego nie-
sprowadzalne, wyraziście i rozmaicie ze sobą współbrzmiące. Zauwa-
żamy — zderzenie tonów o różnej barwnej jakości, jasności, cieple,
czystości następuje w obrębie szarży i przeciwstawia ją tłu, zarazem
jednak określa współzależność jako, najogólniej, wyprowadzenie przez
tło średniej z kolorystyki szarży.
Spostrzegamy w szarży, zwłaszcza w środkowym jej biegu, czerwień
i błękit. Ich kontrast działa bodaj najsilniej na rzecz ,,naturalności"
kolorystyki, którą dyktować miałby ,.lokalny" kolor przedstawianego
świata. A przecież ta niemal biegunowa przeciwstawność, ten absolutny
zda się brak pokrewieństwa czerwieni i błękitu jest w obrazie podany
w wątpliwość. Za sprawą brązów, które powstają właśnie z połączenia
niepokrewnych jakościowo tonów, a pozostają barwami; za sprawą
czerni, która osłabiając donośność brzmienia jako domieszka tonów,
wprowdza też obok barwnej jakości inną skalę — od mroku do światła.
Jest więc czerń zarówno kolorem, jako składnik tonów pozostających
kolorami, choćby półchromatycznymi, jak też jest czymś innym, jako
miejsce, w którym wszelkie tony mogą znaleźć pokrewieństwo — coraz
wyraźniejsze w miarę podążania ku niemu, lecz przeczuwane tylko
w tym dążeniu: za granicą czerni zatracają się, a ona sama staje się tyle
miejscem spotkania, co przeciwieństwem wszelkich kolorów.
Obraz podkreśla przynależność czerni do świata barw. To nie ona
rozpościera się po brzegi obrazu, nie jest bezkresnym mrokiem, któremu
przeciwstawia się wszystko, co widać, który zakłada przeciwległy,
świetlny biegun. Przynależy bezdyskusyjnie do wyraźnie odgraniczonej
sfery tego, co przedmiotowo określone. Tym samym jednak — skoro
współzależności barwne ujawniają jej krańcową naturę i unaoczniają
skalę od mroku do światła — czerń określa zasięg obszaru, w którym
obowiązują współpowołane przez nią zasady tej skali. To obszar szarży
tu tylko jest najniższym stopniem, miejscem, z którego wszystko
miałoby się wyłaniać. Sama bowiem wyłania — z tła. Nawet jako cień
— kładzie się na ziemi.
Jeśli więc obraz wydaje się mroczny — to określenie to ma sens tylko
w obrębie szarży. O tyle, o ile wyłanianiem z mroku wydaje się jej
przejście ze sfery złamanych, zlewających się tonów czarnych, brunat-
nych, szarych, błękitnych, wśród których biel jest błyskiem, do sfery,
w której narastająca wielość i czystość pozwalają przeczuć siłę kontrastu
nasyconych barw. Lecz pogrążona w mroku, jest już szarża w pełni
widoczna — nie dzięki błyskom bieli: odcina się czernią od czegoś, co
w skali jasności zajmuje wyższy stopień. Tu jeszcze panuje spokój.
Barwność i jasność wzmaga się wraz z nabieraniem rozpędu. Jakby to
ruch, pęd, działanie rozniecały barwność i światło. Szarża wyłania się
loading ...