Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 148
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0150
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
148

AGNIESZKA SKALSKA

interpretowałoby zachowania dziewczynki, gdyby nie jej wzrok. Wychodzi
on naprzeciw widza, przemierza prostopadle do płaszczyzny płótna dzie-
lącą go od niej odległość, wykracza poza sytuację wewnątrzobrazową, aby
ją skomentować, osiągnąć konieczny dystans, dzięki któremu jej definicja
stanie się możliwa.
Spojrzenie jest hasłem wywołującym skojarzenia odległe od sugestii
działania. A jednak siła wzroku i jego nasycenie wyrazem sprawiają, że
patrzenie jest istotną „czynnością”, którą „wykonują” postacie na obra-
zach. Gdyby nie ich spojrzenie pozostawałyby one modelami, przedmiota-
mi wciąż powielanego przez kolejnych widzów, wzroku artysty. Patrząca
postać natomiast wymyka się spod aksjomatu bycia modelem, pozowa-
nia, zajmowania miejsca w siatce kompozycji pola obrazowego. Spojrze-
nie jest owym koniecznym znakiem tożsamości, który wszystkiemu poza
nim nadaje specyficzne znaczenie. Tworzy ono dramatyzm obrazu i jego
paradoks - uprzedmiotawiane staje się podmiotem. Spojrzenie identyfi-
kuje w portretowanym osobę, podmiot, indywidualność, której zachowa-
nie - ten szczególny rodzaj bycia u siebie - ograniczony został konieczno-
ścią pozowania, owym tu i teraz, określonym sytuacją.
Oczy dziewczynki są wyraziste, choć nie wyraźne. Twarz ukazana en
face określa kierunek wzroku. Spojrzenie, będące wynikiem sytuacji we-
wnątrzobrazowej, jednocześnie ją komentuje. Dookreśla ono miejsce
dziewczynki i interpretuje jej samotność na tle popielu ściany, między
cieniem a kwiatami, jako osaczenie, zagrożenie, z którym postać sobie nie
radzi. Własną bezradnością obarcza widza, skupiając w spojrzeniu jak w
soczewce problem własnego istnienia. Fakt nasycenia wzroku wyrazem,
zamknięcia w nim problemu sytuacji, sprawia, że patrzący nie może po-
zostać jedynie przedmiotem padającego z obrazu spojrzenia. Staje się on
bowiem współodpowiedzialnym, kimś, kto nie tylko konstatuje tu i teraz
dziewczynki na zasadzie możliwego podobieństwa do własnej sytuacji.
Bycie przedmiotem takiego spojrzenia wymaga reakcji, nie pozwala na
ograniczenie się wyłącznie do kontemplacji rzeczywistości.
Osaczenie w międzymiejscu nie jest pełną prawdą tego obrazu. Dziew-
czynka z chryzantemami na tle muru jest bezradna w osaczeniu i swoją
bezradnością obarcza widza. W związku z tym, spojrzenie pełni także
funkcję uprzestrzenniania obrazu. Przekracza bowiem granicę powierz-
chni, plan zajmowany przez bukiet chryzantem. Możliwość zawłaszcze-
nia przypisanego sobie miejsca jest zawsze obszarem wyboru, który mo-
delowi pozwala pozostać osobą: dziewczęcości, kobiecości, starości —
wszelkiemu niemal obiektywnemu wymiarowi człowieczeństwa - nadaje
indywidualność. Sprawia ona, że portret staje się świadectwem tożsamo-
ści, że spoglądająca z obrazu postać jest sobą, że pozostaje nią mimo nie-
powszedniości i nienaturalności narzuconej przez fakt pozowania. Pra-
wda przedziera się przez konieczność oddawania siebie, własnego
loading ...