Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 189
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0191
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
NEW ART HISTORY: NAUKA, POLITYKA, OBYCZAJ

189

stosowaniem marksizmu, semiotyki czy teorii dyskursu musi iść w parze
refleksja nad samym kanonem czy paradygmatem sztuki, który jawi się
wprawdzie jako „dany”, ale jest zawsze „wytwarzany”, między innymi
w procesie pisania historii sztuki. Po trzecie, krytyczne uwagi skierował
Tagg pod adresem koncepcji, traktujących „obiekty sztuki jako «teksty»,
których «wewnętrzna» organizacja musi być w pewien sposób powiązana
ze stosunkami «zewnętrznymi»”. Tymczasem, argumentował autor, „po-
szczególne obiekty nie powinny być rozpatrywane ani jako wyraz warun-
ków, w jakich zaistniały, ani też nie powinny być wyizolowywane z sub-
telnej siatki dyskursu, której są częścią”. Pytaniem, które w związku
z tym należy stawiać badanemu dziełu, jest, zdaniem Tagga, pytanie o to,
„co ono czyni” („what does it do?”), a nie „co ono wyraża”.
Radykalnej krytyce społecznej historii sztuki w wydaniu Clarka,
w kontekście jej negatywnej roli jako tradycji dla NAH, towarzyszy w ar-
tykule Tagga próba wskazania przyczyn żywotności tego sposobu myśle-
nia. Choć korzenie prób stworzenia społecznej historii sztuki tkwią
w studenckiej rewolcie końca lat sześćdziesiątych, to jednak przyszły one
- zdaniem autora - zbyt późno, w momencie, gdy rewolucyjna fala rady-
kalnej krytyki nauczania akademickiego - ściśle związana z dążeniem do
demokratyzacji struktur uniwersyteckich oraz z „tą falą różnorodnych
ruchów politycznych, które kwestionowały uprzywilejowane miejsce
szkolnictwa wyższego wewnątrz kompleksu militarno-przemysłowo-pań-
stwowego” - należała już do przeszłości. Historia sztuki właściwie nigdy
nie doświadczyła autentycznego opozycyjnego ruchu studenckiego. Odno-
wiciele dyscypliny wywodzili się raczej z grupy wykładowców, niż studen-
tów. Zwiększało to tylko niebezpieczeństwo wcielenia nowej perspektywy
badawczej w tradycyjny program studiów, a także zamknięcia „opozycyj-
nego dyskursu” w getcie niewielkich grup czytelniczych, niskonakłado-
wych czasopism fachowych i specjalistycznych studiów doktoranckich.
„Nowi” historycy sztuki są niechętni lub wręcz niezdolni do nawiązania
kontaktów z „kuratorami, nauczycielami, przewodnikami, organizatora-
mi wolnego czasu, administratorami National Trust czy urzędnikami lo-
kalnymi”. Nowe idee nie przenikają do owych niby-peryferyjnych, a prze-
cież decydujących o społecznym funkcjonowaniu historii sztuki obszarów.
Wyjście z tego impasu nie prowadzi, zdaniem Tagga, przez „import
nowych metodologii, upowszechnienie pojęcia «przedstawianie» {repre-
sentation), prowadzenie zajęć o modernizmie lub kulturze popularnej lub
przez usunięcie z planu studiów «historii sztuki» i umieszczenie w nim
«produkcji kulturalnej»”. Zamiast tego proponował Tagg historykom sztu-
ki „zrozumienie ich roli w państwie, w jego ogólnonarodowych i lokal-
nych przejawach, praktykach kulturalnych i instytucjach, których są czę-
ścią”. Tylko dzięki temu może się powieść „interwencja kulturowa”
loading ...