Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 247
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0249
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
POETYKA VERMEERA

247

IV. DUSZA

Zagadka ,,sfìnksa Vermeera”, jak nazywał go z upodobaniem Bürger-
Thoré, polega być może na chęci połączenia dwu najbardziej rywalizują-
cych ze sobą sfer działalności umysłu: architektury, stanowiącej projekcję
rozumu i jego praw oraz muzyki: będącej wynurzeniem serca. Ma się ro-
zumieć, każda z nich próbuje pożyczyć od drugiej jej uroków: widzimy,
jak architektura rozkwita w zmysłowej wibracji, zaś muzyka utrwala się
poprzez strukturę kompozycji. Ich dziedziny nie stają się jednak przez to
w mniejszym stopniu symbolicznie rozgraniczone. Jak więc Vermeer do-
chodzi do uczynienia z nich jednego - własnego - królestwa? Potrafi być
na jednym krańcu wyłącznie matematycznym rygorem, na drugim -
przyśpieszonym biciem serca. Te pomieszczenia, te prostopadłościany,
w które wpisuje się uczenie logika perspektywy i geometrii, to zarazem
pokoje pełne muzyki, pełne dźwięków, skąpane w drgnieniach tonów
i akordów. Dama o czole gładkim, mądrym i dziecięcym szuka dla swego
serca współbrzmień na klawiaturze szpinetu, w strunach lutni, man-
doliny łub gitary, albo też wygląda, jakby miała zaraz dmuchnąć we flet,
który trzyma w palcach. Poważny i smutny mężczyzna słucha. W kącie
uśpiona viola da gamba oczekuje pieszczotliwego dotknięcia smy-
czka; niekiedy kryje się pod ścianą, namalowana w półcieniu obrazu.
Rozpraszająca ciszę melodia wytycza niewidzialne przejścia między ar-
chitekturą bezwładnych przedmiotów i niemym rozmarzeniem istot, któ-
re przesuwają się między nimi. Ten półcień, te dyskretne rozjaśnienia
znoszą zresztą tylko szept muzyki. Słowo i zgiełk, podobnie jak ruch, są
stamtąd usunięte.
Sztuka ta bierze od kryształtu swą niewzruszoną strukturę, ale i me-
lodyjną dźwięczność. Czyż nawet w swym zorganizowaniu nie kojarzy się
wciąż z muzyką, z jej subtelnym i ścisłym kontrapunktem, z wiedzą
o wzajemnych stosunkach między dźwiękami, z jej wymagającą konstru-
kcją interwałów i ich kombinacji, z jej klarowną matematyką wzrusze-
nia? Pamiętajmy, że w chwili, gdy umiera Vermeer, zbliżają się czasy Ja-
na Sebastiana Bacha, który odprawi te same zaślubiny uduchowienia,
porządkującego rozumu i wrażeń najintensywniejszych i najczystszych.
Związek tych dwu nazwisk nie jest wcale tak nienaturalny: pojawienie
się Bacha przygotowane jest - właśnie w czasie, gdy żyje Vermeer -
przez uczniów (jak np. Samuel Scheidt, zmarły w 1654 r.) wielkiego
Pietersa Sweelincka, który, nie zapominajmy o tym, zmarł w roku 1621,
dokonawszy połączenia starego kontrapunktu francusko-niemieckiego,
lekcji weneckiej i lekcji wirginalistów angielskich, a ponadto wprowadzi-
wszy szkołę klawesynu do Niemiec północnych. Jak bliskie jest to Ver-
meer owi i jego duchowi!
loading ...