Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 8.1997

Page: 17
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1997/0019
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
NIEMIECKIE DZIEDZICTWO HISTORYCZNO-ARTYSTYCZNE W POLSCE

17

realnego socjalizmu (nawet jeśli nie nazywane były wprost), gdy wreszcie
okazało się, że potrzebne były niemałe rewindykacje ze Związku Radziec-
kiego, a i własne dziedzictwo było ideologicznie i fizycznie „cenzurowane”
i „kolonializowane” przez władze komunistyczne32, temat „niemiecki”
utracił moc pierwszoplanowego lub zgoła jedynego, absolutnego argu-
mentu. Wszakże treść z nim związana, uformowana czy wyostrzona w
1945 roku, nie została przezwyciężona. O ile jednak wtedy - cokolwiek o
jej wartości intelektualnej byśmy nie sądzili - miała ona związek z rze-
czywistym doświadczeniem ludzi, to teraz stawała się coraz częściej na-
rzędziem w wewnętrznej grze interesów. Jest to widoczne w debatach z
lat około 1956 roku. Do stereotypu, jako do nie wymagającej dowodu
oczywistości, odwoływali się ówcześni twardogłowi urzędnicy, broniący
swych decyzji. Była to praktyka niebezpieczna, bo walka o zachowanie
zabytków toczyła się często w małych prowincjonalnych społecznościach
i wielu ludzi dobrej woli było „piętnowanych” tą oczywistością. Publicysta
„Życia Literackiego”, niesławny Bohdan Drozdowski, okazuje zrozumie-
nie dla tych, którzy doprowadzili do ruiny pałacu w Żaganiu i wykpiwa
tych, którzy podejmują wysiłki na rzecz jego odbudowy - bo to „germań-
skie, ponure gmaszysko”33. Nie inaczej działo się w Opolu, gdy przewod-
niczący Wojewódzkiej Rady Narodowej J. Mrocheń krytykował troskę
inż. Róży w stosunku do zabytków, „które są zabytkami może dlatego, że
do tej pory pysznią się na nich niemieckie napisy”34. Kto broni niemczy-
zny, staje w kręgu podejrzeń: niepewny Polak, w zmowie z rewizjonista-
mi. Z kolei Zdzisław Karst, urzędnik WRN we Wrocławiu, sięga po „nie-
miecki” argument, by uzasadnić likwidację resztek pałacu Hatzfeldów -
aby stworzyć miejsce dla nowej zabudowy: „Ostatnią grupę, o której nale-
ży wspomnieć, tworzą dwory, pałace i rezydencje pruskich junkrów i ba-
ronów (...), niesłusznie utożsamianych z zabytkami, przez co powstaje
wiele na ten temat nieporozumień”35. Wzgarda „niemczyzną”, będąca wy-
rokiem na zabytek, służy tu niby pozytywnemu celowi, jakim jest wznie-
sienie nowych, wygodnych domów.
32 Por. Ł. Walczy, „Aresztowanie" ołtarza Wita Stwosza. Wystawa na Wawelu 1949-
1957, „Ochrona Zabytków”, 45, 1992, s. 283-295.
33 B. Drozdowski, Rzecz o milczących murach, „Życie Literackie”, nr 37, 9 września
1956. Cały cytat: „To germańskie, ponure gmaszysko, które - jeżeli jest zabytkiem - to
tylko pruskiego junkierstwa - zabierające w parku nad rzeką szmat ziemi, składające się
z kilkuset sal, salonów, salek, piwnic itp. przedstawia już dziś wartość cegły rozbiórkowej.
Nie dałbym grosza na jego remont. (...) To idiotyzm byle jaką pruską ruderę awansować do
rangi «Zabytku polskości» i żebrać miliony na jej wątpliwy remont”.
34 R. Ergetowski, K. Kopaczyński, Kiedy historię miasta kończy prokurator,
„Nowe Sygnały”, nr 4, 28 października 1956.
35 Z. Karst, W odpowiedzi na list rektora Dawskiego i kustosza Wójciaka, „Sprawy
i Ludzie”, nr 9 z 26/27 luty 1995.
loading ...