Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 75
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0077
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBCOŚĆ I OBECNOŚĆ, HORACJUSZB I SARMACI. WZORY DAYIDOWSKIE W TWÓRCZOŚCI NORBLINA 75

Przeciwnicy konstytucji próbowali jeszcze nazajutrz, wykorzystując sto-
sowne procedury, doprowadzić do uznania całego aktu za bezprawie i - w
myśl obowiązujących przepisów - mieli po temu solidne podstawy. Dopie-
ro dwa dni później sejm potwierdził wątpliwą dotąd ważność trzeciomajo-
wej uchwały i zalegalizował konstytucję.
W tych dramatycznych okolicznościach, gdy na drodze nie tylko przy-
jęcia, lecz w ogóle przedłożenia na forum sejmu projektu ustawy konsty-
tucyjnej stały tak liczne przeszkody, trudno sobie wyobrazić, aby Niem-
cewicz, wykazując się niezwykłą wprost dalekowzrocznością i darem
przewidywania, zaprzątał sobie głowę pomysłem, by zawczasu zlecić
Norblinowi uwiecznienie na rysunku sesji, na której zamierzano dopiero
podjąć próbę poddania owej propozycji pod obrady. Zwolennicy ustawy,
biorąc pod uwagę normalny tryb pracy sejmu, mogli się spodziewać co
najwyżej tego, że trzeciego maja uda im się jedynie uruchomić trudny
proces starań o uchwalenie konstytucji, ale nie mieli podstaw oczekiwać,
że ten właśnie dzień obrad sejmu znajdzie tak spektakularny finał, że
okaże się dniem historycznym i godnym upamiętnienia. Przekonanie o
historycznym wymiarze całego zajścia nie mogło jeszcze na dobrą sprawę
zapanować wówczas, gdy doszło do tyleż spontanicznej, co i niewiele z
formalnego punktu widzenia wartej aklamacji, lecz właściwie dopiero w
dwa dni potem.
Biorąc pod uwagę dramatyczne okoliczności trzeciomajowej sesji, to-
warzyszące jej niepokoje, obawy, jakie mieli wówczas zwolennicy proje-
ktu, którzy liczyli się nawet z możliwością zbrojnej konfrontacji ze swymi
rozsierdzonymi przeciwnikami, uwzględniając fakt, że sytuacja, do której
doprowadzili inicjatorzy zaprzysiężenia, była bardzo niejednoznaczna
i szczęśliwe zakończenie całej historii nie było bynajmniej pewne - zwa-
żywszy na to wszystko, uderzać musi całkowicie jednoznaczne i nadzwy-
czaj dobitne w swej wymowie przedstawienie kulminacyjnego momentu
sesji sejmu już na pierwszych szkicach Norblina jako sceny niepodważal-
nego triumfu popierających ustawę.
Obraz tego, co się działo na tamtym posiedzeniu, w oczywisty sposób
zmienił się w świadomości jego uczestników między momentem, kiedy
burzliwe, wielogodzinne obrady jeszcze trwały i rozstrzygnięcie stało pod
znakiem zapytania, a chwilą, gdy po paru dniach można było faktycznie
uznać sprawę konstytucji za wygraną i dopiero z tej perspektywy do-
strzec historyczny wymiar sesji trzeciego maja. Tymczasem przy wszy-
stkich różnicach między kolejnymi rysunkami Norblina zasadnicza kon-
cepcja obrazu wydarzeń na sali sejmowej pozostaje identyczna w swym
podniosłym, triumfalnym wydźwięku; począwszy od szkiców, wykona-
nych jakoby na gorąco, aż do wersji ostatecznej, dopracowanej później,
gdy przedstawiana scena miała już określone znaczenie historyczne, nic
się pod tym względem nie zmienia.
loading ...