Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 77
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0079
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBCOŚĆ I OBECNOŚĆ, HORACJUSZE I SARMACI. WZORY DAYIDOWSKIE W TWÓRCZOŚCI NORBLINA 77

łuchowski. Efekt jest taki, że widza nie ma ani na galerii, ani w loży. Wi-
dok obejmuje teraz także galerię dostawioną do ściany vis a vis tronu,
przy czym na stojące tu postaci patrzymy tyleż od tyłu, co i z góry; znaj-
dujemy się za wysoko jak na widzów, którzy mieliby stać na tej samej ga-
lerii, a jednocześnie za nisko, byśmy mogli zidentyfikować naszą pozycję
jako widzów w loży, gdyż wówczas, spoglądając na galerię, musielibyśmy
patrzeć niemal pionowo w dół i widzieć tam zgromadzoną publiczność
znacznie niżej, gdy tymczasem mamy ją raczej przed, niż pod sobą.
To zawieszenie gdzieś pomiędzy jednym a drugim poziomem i nieobe-
cność widza ani tam, ani tam, potwierdza widok ścian bocznych, który
wyznacza poziom wzroku zupełnie absurdalny. Znajduje się on bowiem
mniej więcej na wysokości gzymsu oddzielającego od siebie te dwa miej-
sca, galerię i lożę, które przez analogię do widoku ściany po naszej prawej
stronie moglibyśmy sobie wyobrazić jako odpowiadające naszemu włas-
nemu umiejscowieniu w obrębie sali. W kolejnych dwóch wersjach, z Al-
bumu Winnickiego [il. 191 i z Biblioteki Kórnickiej [ii. 20], wyznaczony
przez perspektywę punkt widzenia przesuwa się (na rysunku z Winnicy
jeszcze niekonsekwentnie) ku górze, na poziom loży w ścianie bocznej, w
wędrówce tej jednak nie opuszczają nas stojący przed nami widzowie na
galerii - nadal patrzymy na salę nieznacznie tylko sponad ich pleców. Na
ostatnim rysunku galeria ulega przez to nieprawdopodobnemu rozbudo-
waniu, przekształcając się w ogromną, wielopoziomową trybunę.
Norblinowski obraz Sali Senatorskiej skonstruowany został zatem w
taki sposób, który wskazuje na nieobecność widza w żadnym z miejsc mo-
żliwych do przyjęcia za rzeczywisty punkt oglądu sceny, „tu i teraz”,
przez naocznego świadka. Pozostaje zgodzić się ze stwierdzeniem Micha-
łowskiego, iż Norblin przedstawił wnętrze „tak, jak w rzeczywistości nie
można go było oglądać, widziane (...) jak gdyby spoza sali, jak gdyby odję-
to przeciwległą od tronu ścianę; jest to więc w pewnym sensie widok ide-
alny”32. Dodajmy jeszcze, że przy wszystkich tych zmianach i sprzeczno-
ściach perspektywy w kolejnych wersjach kompozycji, nie licząc dwóch
ostatnich replik, jeden punkt i jeden efekt widokowy pozostaje w zasa-
dzie stały: jest nim umieszczony w centrum tron królewski pod balda-
chimem, z którego rozchodzą się linie perspektywiczne niczym bijące
stamtąd promienie. Ten sposób prezentacji tronu jako centrum promie-
niującego na całą salę sejmową - najbardziej sugestywny w dwóch pier-
wszych szkicach - można by uznać za pozbawiony większego znaczenia,
gdyby nie ciekawa zmiana, jaką Norblin wprowadził później do już wy-
pracowanej przecież koncepcji, cofając się ponownie do etapu wstępnego
studium ujęcia sali.
32 J. M. Michałowski, Konstytucja..., op. cit.
loading ...