Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 230
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0232
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
230

PIOTR JUSZKIEWICZ

wydobyty na jaw. „Gdzie nie ma mowy - pisze Suchocki - nie ma też jaw-
ności bytu, a przeto także jawności niebytu i pustki”. Mowa zatem: „nie
jest narzędziem - jak powiada Heidegger - które człowiek posiada tak
jak wiele innych, mowa stwarza dopiero w ogóle możliwość przebywania
wśród otwartości bytu”15. Dlatego dla niemieckiego filozofa:
Wszelka sztuka, jako że pozwala dziać się temu, by nastała prawda bytu jako ta-
kiego, jest w istocie poezją (Dichtung) (...) Sztuka jako sadowienie-w-dziele-pra-
wdy jest poezją16.
Przy czym poezja ma tu znaczenie szerokie jako wypowiadanie nie-
skrytości bytu, a więc czynienie tego, co w dzianiu mowy samej się już
wydarza. Stąd twórczość plastyczna czy architektoniczna:
(...) dzieją się zawsze - jak pisał Heidegger - zawsze już i tylko w otwarciu mówie-
nia i nazywania. Ono nimi włada i kieruje. Lecz właśnie dlatego pozostają one
własnymi drogami i sposobami kierowania się prawdy ku dziełu. Każde z nich
jest swoistym poetyzowaniem (Dichten) w obrębie prześwitu bytu, który już i nie-
postrzeżenie zdarzył się w mowie17.
Daleko stąd do jakichkolwiek odpowiedzi na to, jak wypowiadać się o
obrazie, tym bardziej że mowa nie jest rzeczą ludzką - tą jest jedynie
„mowa śmiertelnych”, odpowiadanie na mowę mowy, nasłuchiwania jej,
odpowiadania, które przybierając postać graniczną w wysiłku wysłowie-
nia umykającego, wskazuje ku granicy milczenia. Daleko, ale też Sucho-
cki nie zmierza ku zastosowaniom, ku pośpiechowi użyteczności. To ra-
czej my, zaglądając mu przez ramię zerkamy, czy zapisze gdzieś
odpowiedź na pytanie, jak pisać o obrazie, aby to stało się jego mową. I
wyszukujemy coś co, choć wskazówką nie jest, przybiera niewyraźne kon-
tury wskazania. Dokonanie słowa powinno polegać na tym, jeśli dobrze
rekonstruuję może nieistniejącą całość, aby paradoksalnie zetrzeć obraz,
w związku z jego przynależnością do tego, skąd się wyłania, na rzecz pły-
nącego z wysłuchania, wymówienia okolic tej granicy, gdzie się doświad-
cza stawania się. Przedsięwzięcie to jednak niemożliwe jest jednak w
uprzedmiotowiającym języku historii sztuki, który poszukuje czegoś,
wyniku wypowiedzenia, będąc odmianą instrumentalnie traktowanego
języka. Język bowiem traktowany w ten sposób, jako narzędzie przesyła-
nia informacji, groziłby zsunięciem się w obszary utopii porozumie-
nia, gdzie obraz „przekazuje” istotę bytu, którą „przekazuje” dalej mowa;
znaleźlibyśmy się w ten sposób w objęciach obecności. Tymczasem idzie
raczej o to, że docierając do granicy doświadczamy dziania się bycia, sta-
jąc wobec nicości, gdy dochodzi do głosu nic, gdy wycofuje się byt, gdy:
15 Ibidem, s. 121.
16 Ibidem, s. 116.
17 Ibidem, s. 120.
loading ...