Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 251
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0253
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
HISTORIA SZTUKI NA PRZEJŚCIU OD FUNKTIONSGESCHICHTE KU BILDWISSENSCHAFT

251

swoją koherencję zawdzięcza ograniczającej go ramie, tak też sens sztuki
i jej dziejów określały ramy historii sztuki. Obecnie, gdy obraz (sztuka
współczesna) przestał pasować już do dawnej ramy (autonomicznej histo-
rii sztuki), nastąpiło „rozramowanie” sztuki, w wyniku którego wyłania
się „nowa epoka otwartości, nieokreśloności, a także niepewności, która
przenosi się z historii sztuki na samą sztukę”44. Belting, w tym miejscu
jeszcze bardzo ogólnie, zarysowuje podstawowe symptomy tej nowej epoki.
Wskazuje na charakterystyczne dla naszej epoki przesunięcie w rela-
cji między sztuką i kulturą. Ta ostatnia nie jest już przyswajana, jak
dawniej, jako dobrze osadzony w ramach, stabilny obraz za pomocą spo-
kojnej, kontemplacyjnej percepcji w muzeum, sali koncertowej czy przy
lekturze książki, ale przyswaja się ją obecnie jako zbiorowy, niekoniecz-
nie oryginalny, ale zapewniający rozrywkę spektakl. Dotyczy to nie tylko
masowej kultury mediów, ale i tradycyjnych form przekazu tradycji arty-
stycznej. I tak na przykład, wystawy w muzeach organizuje się dzisiaj
nie tyle ze względu na samą sztukę, ile na kulturę, która wykorzystuje
ostatnie rezerwy, jakie jej jeszcze pozostały (czyli sztukę właśnie), po to
by w ogóle zapewnić sobie stale malejącą siłę przekonywania. Poza tym,
zmianie uległy relacje między artystami i historykami sztuki. Od czasu,
gdy to rynkowa strategia właścicieli galerii rozstrzyga o tym, co przejdzie
do historii sztuki, stracił aktualność dawny podział ról, zgodnie z którym
artyści - tworząc - odpowiadali za przyszłość, historycy zaś - pisząc hi-
storię, która albo przyznawała, albo odmawiała racji dziełom pierwszych
- za przeszłość. Do przeszłości należy też długotrwała walka historyków
sztuki z artystami w obronie muzeum. Dzisiaj obie grupy współzawodni-
czą ze sobą o prymat na terenie tegoż muzeum, które trudno już zresztą
odróżnić od targów sztuki, odkąd tu i tam zaczęły pojawiać się podobne
dzieła. Ponadto z chwilą, gdy sztuka przestała być miejscem wytwarza-
nia konfliktów, a przeciwnie, zaczęła gwarantować bezkonfliktową prze-
strzeń wewnątrz społeczeństwa, zniknęła też - zaspokajana przez fa-
chowców - potrzeba orientacji40. Również klasyczna teoria sztuki
pozbawiona została podstaw, gdy samo dzieło zmieniło się bądź w teorię
(wcielając już tylko samą ideę sztuki), bądź - przeciwnie - w prosty
obiekt (przecząc swojej estetycznej fizjonomii, która odróżniałaby je od
świata rzeczy)46.

44 Ibidem, s. 24.
45 Por. ibidem, s. 24-26. Tych obserwacji, dodaje autor, nie podważa fakt ilościowego
i komercyjnego boomu, jaki przeżywa obecnie rynek artystyczny. „Sukces sztuki zależy od
tego kto ją kolekcjonuje, nie zaś od tego kto ją tworzy”. Podobny ilościowy boom (Belting
mówi tutaj o osiągnięciu „stanu końcowego”) przeżywa również historia sztuki, co dopro-
wadziło do erozji poczucia sensu i pamięci o wspólnej normie jednej jedynej historii sztuki
i - w konsekwencji - do zaniku wspólnoty naukowej (ibidem, s. 27).
46 Ibidem, s. 27-28.
loading ...