Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 286
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0288
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
286

MARIUSZ BRYL

stronie «wolnych» sił ekonomicznych, co się ujawnia w nieograniczonym
poparciu, jakiego udzielają im wielkie firmy poprzez zlecenia prac w
przestrzeni publicznej. W tych transakcjach uczestniczą też historycy
sztuki. Jednak tak długo, jak historia sztuki ma zachować miano nauki,
tak długo historycy sztuki powinni pozostawać niezależni od artystów”160.
Na koniec definiuje Werckmeister status i zadania swojej profesji, co tra-
ktować należy jako rodzaj autodefinicji, czy wręcz jego credo jako bada-
cza. Historyków sztuki traktuje Jako reprezentantów oświeconej publicz-
ności, która - żyjąc w społeczeństwie konsumpcyjnym - musi być zdolna
do wydawania sądów estetycznych i ich racjonalnego uzasadniania”161.
Belting pozostał właściwie (nie licząc kilku dyskusji) poza przywołaną
wyżej debatą, wywołaną jego kontrowersyjnym wystąpieniem wieszczą-
cym „koniec historii sztuki”. Nie zdecydował się na dokonanie interwen-
cji, która mogłaby wpłynąć na kierunek dyskusji, wyjaśnić nieporozumie-
nia co do jego intencji, skorygować błędną wykładnię jego tez. Nie należy
tego traktować jako milczenia kogoś przekonanego o swych racjach, ile
jako naturalną konsekwencję przyjętej przez autora Das Ende der Kunst-
geschichte perspektywy poznawczej, w której każdy wypowiedziany przez
niego sąd mógł zaistnieć tylko za cenę implikowanej w nim autonegacji.
Ta odpowiadająca zaawansowanej świadomości posthistorycznej dyrektywa
epistemologiczna, która - poprzez stałe podawanie w wątpliwość czy bra-
nie w nawias formułowanych twierdzeń (inna rzecz czy to się Beltingowi
udało) - miała rozbroić ewentualnych oponentów, uwięziła samego Bel-
tinga w ramach, w których bezprzedmiotowe stało się podjęcie dyskusji z
alternatywnymi pozycjami, formułowanymi na zewnątrz tego paradyg-
matu. Bezprzedmiotowe - ponieważ zgodnie z nim, pozycje takie w ogóle
nie mają prawa zaistnieć jako rzeczywiste, całościowe alternatywy. Jawią
się one - czy to będzie oświeceniowo-racjonalistyczna postawa Warnkego,
czy romantyczno-modernistyczna Millet, czy też marksistowsko-krytycz-
na Werckmeistera - jako cząstkowe, dogmatyczne w swej jednostronności
i w tym sensie zdezaktualizowane. Polemika z nimi oznaczać by musiała
cofnięcie się na pozycje dawno przezwyciężone, zgodę na regres osiąg-
niętej przez autora świadomości teoretycznej, która wyklucza wszelki
„fundamentalizm” (w sensie trwałego fundamentu) wypowiadanych są-
dów, która nie dopuszcza istnienia zaplecza w postaci stabilnego syste-
mu wartości, w oparciu o który można by nie tylko krytycznie oceniać
zastaną sytuację, ale i podejmować praktyczne działania w celu jej na-
prawy.

160 Ibidem, s. 8.
161 Ibidem, s. 8-9.
loading ...