Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 13.2002

Page: 45
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2002/0047
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
CZY PORTRET MUSI MIEĆ GŁOWĘ?

45

„Niby” nie oznacza przy tym portretu „na niby”, a więc czegoś niepra-
wdziwego, lecz raczej portret ukryty. Geometryczny wolumen jest w sta-
nie niepokoić i wyrywać z pewności (nieobecnego) humanizmu - geome-
tria jest w stanie nas oglądać.
Czymże jest właściwie sześcian? - pyta Didi-Huberman i odpowiada:
w rzeczy samej, niemalże magicznym obiektem. Obiektem, który produ-
kuje obrazy w zupełnie nieoczekiwany i niechciany sposób. W pewnym
sensie, przybierając postać pomnika, zawsze leży (pokonany), ale zara-
zem zawsze stoi (wyprostowany). Jest postacią konstrukcji, lecz zarazem
nieprzerwanie bierze udział w grach dekonstruowania, będąc zarazem
wciąż gotowym na rekonstrukcję czegoś innego, a zatem do przemiany.
Jego strukturalne określenie jest wirtualne, ale równie wirtualne jest je-
go przeznaczenie do bycia zniszczonym, by stworzyć inne powiązania, zy-
skując inne przyporządkowania modułowe. Z drugiej strony, sześcian jest
doskonałą figurą wypukłą, która zawiera jednak potencjalną pustą prze-
strzeń, gdyż służy często jako skrzynia czy pudełko. Przenikanie się wza-
jemnie warstw pustych przestrzeni wytwarza jednak także gęstość i peł-
nię bloków, ścian, monumentów, domów71.
Ekstremalny formalizm sześcianu Giacomettiego daje powód i miej-
sce, by zadać pytanie o portret, wychodząc od nieobecności, a dokładniej -
od humanizmu jako nieobecności, jako braku. Jak to się dzieje, że Didi-
-Huberman rozpoznaje w tej pracy zarazem portret ojca, jak i autoportret
syna?72
Przede wszystkim trzeba się przyjrzeć Sześcianowi z mniejszej odle-
głości, by dostrzec wygrawerowane na jednej ze ścianek przedstawienie
postaci. Z jednej strony jego wykonanie analogiczne jest do wykonywa-
nych kilka lat wcześniej portretów ojca, z drugiej przypomina postać, ja-
ką znamy z rysunkowych autoportretów Giacomettiego pochodzących
mniej więcej z tego właśnie okresu.
Akt autoportretowania odnaleźć można przy tym zarówno w wyrazie
zewnętrznym (niewidoczne na pierwszy rzut oka przedstawienie), jak i w
wymiarze ukrytym, przez bezpośrednią analogię do Melancholii Diirera,
w której pojawia się identyczna sześcienna forma. Cabe staje się w ten
sposób autoportretem melancholijnym. Twarz syna jest zarazem twarzą
ojca - kością z kości. Rzeźba staje się prezentacją swego rodzaju genealo-
gii: nieobecna twarz umarłego w roku powstania rzeźby ojca mieści się
w tej, która pozostała. Portret zostaje zawarty w autoportrecie. Rzeźbiar-
ska praca Giacomettiego polega więc przede wszystkim na przywoływa-
niu z pamięci, jest udziałem widzenia pamiętającego. Sześcienna forma

71 Ibidem, s. 73.
72 Por. G. Didi-Huberman, Le cube et le uisage..., op. cit., s. 159.
loading ...