Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 13.2002

Seite: 92
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2002/0094
Lizenz: Freier Zugang - alle Rechte vorbehalten Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
92

JAKOSŁAW SUCHAN

nego szczęścia - i świata realnego, postrzeganego zapewne przez pryzmat
własnego cierpienia i wieloletnich zmagań z nieuleczalną chorobą. Mó-
wiąc ściślej, pękniecie to wynikałoby ze zderzenia eskapistycznych ma-
rzeń o powrocie do wyimaginowanego Złotego Wieku i świadomości, że
powrót nie jest już możliwy. Cytowanie praktykowane przez Waliszew-
skiego miałoby zatem charakter tyleż wewnątrzartystyczny, co, by tak
rzec, egzystencjalny.
Tak więc ironię towarzyszącą tej praktyce widzieć by należało niejako
odzwierciedlenie stosunku autora do przytaczanych artystów i zasłonę
maskującą uległość wobec ich autorytetu, lecz jako zabieg ocalający owo
nierzeczywiste „dawno temu”. Słowem - jako jedyną możliwość ożywienia
wyimaginowanej przeszłości w sytuacji, gdy stosunek do tego, co dawne,
tak bardzo się zmienił. Jak pisze David S. Kaufer, ironia pozwala „na-
dawcy podkreślić coś przez zaprzeczenie. Mówiąc ściśle, pozwala położyć
nacisk na jakieś twierdzenie przez stwarzanie pozorów, że się twierdze-
niu temu przeczy”29. A zatem poddając zapożyczone motywy groteskowej
deformacji, Waliszewski tylko pozornie odcinałby się od tradycji, podczas
gdy tak naprawdę tym sposobem mógłby podtrzymywać jej ważność
i aktualność. Ironiczna groteska stwarza bowiem rodzaj cudzysłowu,
dzięki któremu przeszłość może pojawić się raz jeszcze - i to w obrębie
modernistycznego paradygmatu niechętnego jakimkolwiek powrotom -
nie stając się przy tym anachronizmem. Jak pamiętny kochanek z Posło-
wia do Imienia róży Umberto Eco wiedząc, że nie może powiedzieć po
prostu „kocham cię rozpaczliwie”, ponieważ zdanie to nieuchronnie odsy-
ła do wcześniejszych wypowiedzeń - musi, by prawdę tych słów ocalić,
podjąć jawną i ironiczną grę z owymi wypowiedzeniami; tak Waliszewski,
zdając sobie sprawę, że Złoty Wiek jest nieosiągalny, a mimo to chcąc go
dla siebie uratować, musi obrazy arkadyjskiego czasu podać z ironią. Tyl-
ko ironia może bowiem sprawić, że nawiązanie do dawniejszej sztuki nie
będzie odczytane jako działanie regresywne i nowoczesność przyjmie ów
projekt odzyskania utraconej - w rzeczy samej nigdy nie istniejącej -
przeszłości.
Co jednak przemawia za tym, by tak właśnie rozumieć intertekstual-
ność Waliszewskiego? Moim zdaniem, sygnałem ukierunkowującym le-
kturę intertekstualnej relacji - a więc tym, co w ślad za Riffaterrem nale-
żałoby nazwać interpretantem30 - jest sposób przedstawienia męskich
29 D. S. Kaufer, Ironia, forma interpretacyjna i teoria znaczenia, tłum. M. Fedewicz,
„Pamiętnik Literacki” 1986, z. 1, s. 318.
,J° Pojęcie interpretanta, zaczerpnięte z semiologii Charlesa Peirce’a, w ujęciu Riffater-
re’a oznacza pewien czynnik „pośredniczący” między zapożyczeniem a jego nowym konte-
kstem i decydujący o sensie, jaki zapożyczeniu w nowym kontekście zostaje przypisany.
Por. M. Riffaterre, Semiotyka intertekstualna: interpretant, tłum. K. i J. Faliccy, „Pa-
miętnik Literacki”, 1988, z. 1.
loading ...