Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 13.2002

Page: 100
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2002/0102
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
100

JAROSŁAW SUCHAN

z tą samą emocją, co nowoczesna abstrakcja (teraźniejszość), a oba te ob-
razy (sztuka wysoka) z tą samą emocją, co kolejowy wagon (przedmiot co-
dzienny, wytwór techniki) - bez zniekształceń jawnie deprecjonujących
którykolwiek z przedmiotów. Dzieje się tak, gdyż Janisch, w przeciwień-
stwie do Legera, nie sięga po „ikonę” akademickiej sztuki po to, by ośmie-
szyć ją samą, bądź też jej dzisiejszych admiratorów. Intertekstualność
Mona Lizy w sleepingu okazuje się być zatem jak najdalsza od tej, która
rządzi Giocondą z kluczami, i to niezależnie od tego, czy tą ostatnią pod-
porządkujemy formalistycznej zasadzie kontrastu, czy też awangardowej
krytyce tradycji i wysokiej kultury. Wiele natomiast wskazuje na to, że
funkcjonuje ona jako surrealistyczny chwyt uniezwyklenia, a zatem jako
działanie, którego podstawowym celem jest rewizja percepcyjnych przyzwy-
czajeń widza, czyli podważenie utartych sposobów widzenia rzeczywistości.
W sztuce takich surrealistów, jak Picabia, Ernst, Dali czy Magritte,
przywoływanie fragmentów cudzych obrazów, zderzanie ich z elementa-
mi o zupełnie innej proweniencji i osadzanie w obcym kontekście - wszyst-
ko to służy wytrąceniu naszej wyobraźni z utartych kolein, w jakich
zwykła się poruszać, rozbiciu narzucanych przez kulturę, stereotypowych
oglądów świata, i w konsekwencji - uruchomieniu drzemiących w naszej
podświadomości, niekontrolowanych przez racjonalny umysł zdolności
poznawczych. Tylko dzięki temu możliwe jest bowiem dotarcie do ukry-
tej, „prawdziwszej” natury rzeczy.
Ponieważ - pisze Ernst - jak wiadomo, każdy „normalny” człowiek (nie tylko „ar-
tysta”) nosi niewyczerpany zapas obrazów pogrzebanych w swej podświadomości,
(...) należy z tych wypraw w podświadomość wyciągać na światło dzienne nie sfał-
szowane (nie przefarbowane żadną kontrolą) przedmioty tam znalezione („obra-
zy”); ich powiązanie ze sobą można określić jako irracjonalne poznanie lub poetyc-
kie zobiektywizowanie. Lautreamontowskie przypadkowe spotkanie parasola i
maszyny do szycia na stole operacyjnym jest dziś powszechnie znanym i już pra-
wie klasycznym przykładem tego odkrytego przez surrealizm fenomenu, że zesta-
wienie dwóch (lub więcej) pozornie obcych sobie elementów na obcym im z natury
terenie prowokuje najsilniejsze poetyckie napięcie38.
Niewątpliwie zestawienie Mona Lizy z wagonem sypialnym przynależy
do kategorii zdarzeń tego samego rodzaju, co „przypadkowe spotkanie pa-
rasola i maszyny do szycia”. Na jego surrealistyczny charakter wskazują
dodatkowo tak charakterystyczne „chwyty” jak nieokreśloność przestrzeni,
w której się owo spotkanie odbywa (pejzaż będący równocześnie teatralną
atrapą), oraz ambiwalentna natura przedstawionych rzeczy (drzewo, któ-
re przypomina - jako że namalowane chiaroscuro - kamienną rzeźbę, nie
przestając być zarazem żyjącą rośliną). Rozwiązania te znane są z twór-
3S M. Ernst, Beyond Painting, New York 1948. Cyt. za: A. Ligocki, Plastyka współ-
czesna. Na tropach jej przemian, tłum. A. Ligocki, Warszawa 1968, s. 143-144.
loading ...